Eliza - 1 cześć poematu: "Monolog"
Co prawda wszystko wskazuje na mnie, tj. adres pocztowy, ALE TO NIE JA

NAwet nie wiem, do którego wątku jest to odpowiedź.

Pozdrawiam,
Tomek

| "..ja chciałbym twoje serce
| ocalić od zapomnienia"
|                                     Konstanty Ildefons Gałczyński




     

  Gość (wersja 1.2)

             Gość

    Czy ktoś to zauważy kiedy pójdziesz sobie
    wreszcie: ile wschodów i zachodów albo snów,
    ile Stąd pozbierałeś w kosz zamkniętych powiek

    (choćby z śniegu, letnich pól lub bzu) z Czegokolwiek,
    na co raz choć spojrzałeś przechadzając się Tu
    a co trwało - Dotychczas - jak zamknięte w Sobie

    na Klucz. Cóż, gdyby mógł tak żegnający człowiek
    dostrzec kradzież, jak mało pozostawiono mu
    z Miejsc, których nie zebrałeś w kosz zamkniętych powiek

    kiedy odchodziłeś Stąd szło przed tobą mrowie
    innych - czy starczyłoby (jak Dotąd!) wszystkich Słów,
    aby Pustkę w której tkwi uzmysłowić sobie?

    Tego, co wzięte z sobą przecież nie wypowie
    jeżeli sam nie zmierzy stopą pulsu twych dróg,
    nigdy, już tak szeroko nie otworzy powiek

    gdy mu z wschodów, zachodów zostało Cokolwiek
    (choćby z śniegu, letnich pól lub z wiosennego bzu).
     - Czy Ktoś to zauważy kiedy pójdziesz sobie:
    ile mu Stąd zabierasz w kosz zamkniętych powiek?



Piękną villę wybudowałeś i wiesz, kiedy czytam to - ja wcale nie bujam
- mi się ocala od zapomnienia marco kolejnym głosem w akordzie prócz
Gałczyńskiego chmurności oczu i płaszcza z leśnego ptactwa. Dziękuję
Ci marco.

w.


  Gość (wersja 1.2)

|   Gość

ek?

Piękną villę wybudowałeś i wiesz, kiedy czytam to - ja wcale nie bujam
- mi się ocala od zapomnienia marco kolejnym głosem w akordzie prócz
Gałczyńskiego chmurności oczu i płaszcza z leśnego ptactwa. Dziękuję
Ci marco.

w.



Nie zawstydzaj mnie, Wilczysko.
I to ja dziękuję, to miło gdy własne słowa nie wpadają w studnie bez dna.

Pozdrawiam.
marco


  * * * [za miastem...]
 | "W pol drogi" to nie po polsku, upieram sie (prosze,

| wyprowadz
| mnie z bledu jakims konkretnym przykladem, najlepiej usankcjonowanym
| przyz leksykologow). Autorka mysli po angielsku, i w tym wlasnie
| miejscu
| mysl swoja przetlumaczyla doslownie.



moze byc przyklad poertycki?

cytuje z
pamieci):

"Jestesmy w pol drogi. Droga
pedzi z nami bez wytchnienia.
Chcialbym i moj slad na drogach
ocalic od zapomnienia."

No coz, mozna sie ewentualnie przyczepic, ze Galczynski studiowal
anglistyke :)))))

silver
-----------------------------------------------------------
Precz z przeszloscia, niech zyje lemoniada!
-----------------------------------------------------------


     

  Konstanty Ildefons Gałczyński
Ile razem dróg przebytych?

Ile razem dróg przebytych?
Ile ścieżek przedeptanych?
Ile deszczów, ile śniegów
wiszących nad latarniami?

Ile listów, ile rozstań,
ciężkich godzin w miastach wielu?
I znów upór, żeby powstać
i znów iść, i dojść do celu.

Ile w trudzie nieustannym

wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
Ile chlebów rozkrajanych?
Pocałunków? Schodów? Książek?

Ile lat nad strof stworzeniem?
Ile krzyku w poematy?
Ile chwil przy Beethovenie?
Przy Corellim? Przy Scarlattim?

Twe oczy jak piękne świece,

a w sercu źródło promienia.
Więc ja chciałbym twoje serce
ocalić od zapomnienia.

  Marek Grechuta
Poezja śpiewana... zaśpiewana po mistrzowsku. Mam jego wiele nagrań.
Ten człowiek wiele przeszeł w życiu. Czy wiesz, że jego syn został zwerbowany do jakiejś sekty?
Mój ulubiony kawałek... zbyt wiele aby wymieniać. Na pewno jednym z nich jest "Ocalić od zapomnienia" do słów Gałczyńskiego

  Marek Grechuta
Mam takie dwupłytowe "The best of" i często go słucham


ja też, ja też

Moje ulubione kawałki to chyba "Ocalić od zapomnienie" bo to Gałczyński... i Dni, Ktorych Jeszcze Nie Znamy. No i Wolność z płyty 10 ważnych słów. Fantastyczny tekst.

  Marek Grechuta
Nie tak dawno wspomniałem o swojej ulubionej piosence Marka pt. "Ocalić od zapomnienia". Dziś, kiedy nei ma Go już między żywymi, możemy powiedzieć za Gałczyńskim:

Chcemy Marku Twoje dzieła
Ocalić od zapomnienia...

- i z pewnością ocalimy, gdyż tacy artyści jak On nie przeminą, a dołączą do panteonu takich wrażliwych dusz jak Edward Stachura, Wojciech Bellon, czy Piotr Skrzynecki...

[ Dodano: 17-10-2006, 10:44 ]

  Ulubiony wiersz
Właśnie słucham Grechuty, więc napiszę słowa Gałczyńskiego. Grechuta trochę je przetworzył, to jest oryginał...

Gdy próg domu przestepujesz,
to tak jakby noc sierpniowa
zaszumiała wśród listowia,
a ty przodem postępujesz.

A za tobą cienie ptasie,
szczygieł, gil i inne ptaki.
Świecisz światłem wielorakim
od sierpniowej nocy jaśniej.

Bo ty jestes ornamentem
w gmachu nocy, jej księżycem.
Przesypujesz światła w ręku
z namaszczeniem jak pszenicę.

U twych ramion płaszcz powisa
krzykliwy, z lesnego ptactwa,
długi przez cały korytarz,
przez podwórze, aż gdzie gwiazda

Wenus. A tyś lot i górność
chmur, blas wody i kamienia.
Chciałbym oczu twoich chmurność
ocalic od zapomnienia.

* * *

Ile razem dróg przebytych?
Ile ścieżek przedeptanych?
Ile deszczów, ile sniegów
wiszących nad latarniami?

Ile listów, ile rozstań,
ciężkich godzin w miastach wielu?
I znów upór żeby powstać
I znów iść, i dojść do celu.

Ile w trudzie nieustannym
wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
Ile chlebów rozkrajanych?
Pocałunków?Schodów?Książek?

Ile lat nad strof tworzeniem?
Ile krzyku w poematy?
Ile chwil przy Beethovenie?
Przy Corellim? Przy Scarlattim?

Twe oczy jak piękne świece,
a w sercu źródło promienia.
Więc ja chciałbym twoje serce
ocalić od zapomnienia.

  Poeazja wybrana :) czyli czasmi też czytamy między wierszami
Na koniec przytoczę jeszcze dwie Pieśni Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego:

III

Ile razem dróg prebytych?
Ile ścieżek przedeptanych?
Ile deszczów, ile śniegów
wiszących nad latarniami?

Ile listów, ile rozstań,
ciężkich godzin w miastach wielu?
I znów upór żeby powstać
i znów iść, i dojść do celu.

Ile w trudzie nieustannym
wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
Ile chlebow rozkrajanych?
Pocałunków? Schodów? Książek?

Ile lat nad strof tworzeniem?
Ile krzyku w poematy?
Ile chwil przy Bethovenie?
Przy Corellim? Przy Scarlattim?

Twe oczy jak piękne świece,
a w sercu źródło promienia.
Więc ja chciałbym twoje serce
ocalić od zapomnienia.

IV

Oto jest nasz dzień codzienny,
nasze małe budowanie,
trud uparty i niezmienny,
nieustanne kształtowanie

Słońce wschodzi i zachodzi,
drzewa kwitną, liście ronią,
my strumień rzeczywistości
kształtujemy naszą dłonią

Jesteśmy cząstką w zespole,
z niego płynie nasza siła -
żeby chleb leżał na stole,
a pracom lampa świeciła;

by czas jak pochodnia płonął
jednako: dzień czy mgła nocna.
Stoimy przy życiu, żono,
jako tkacze przy swych krosnach.

Z dnia na dzień tkaninę tkamy
wzorzystą dla pokolenia.
Chciałbym i blask naszej lampy
ocalić od zapomnienia.

  "słowa",które nas urzekły...
Dla dr.Julii i j80 i nie tylko

Jeden z moich ulubionych...

PIESNI(fragmenty)

3

Ile razem drog przebytych?
Ile sciezek przedeptanych?
Ile deszczow, ile sniegow
Wiszacych nad latarniami?

Ile listow, ile rozstan,
Ciezkich godzin w miastach wielu?
I znow upor, zeby powstac
I znow isc i dojsc do celu.

Ile w trudzie nieustannym
Wspolnych zmartwien, wspolnych dazen?
Ile chlebow rozkrajanych?
pocalunkow?Schodow?Ksiazek?

Ile lat nad strof tworzeniem?
Ile krzyku w poematy?
Ile chwil przy Beethovenie?
Przy Corellim?Przy Scarlattim?

Twe oczy jak piekne swiece,
A w sercu zrodlo promienia.
Wiec ja chcialbym Twoje serce
ocalic od zapomnienia.

4
....
Z dnia na dzien tkanine tkamy
Wzorzysta dla pokolenia.
Chcialbym i blask naszej lampy
Ocalic od zapomnienia

K.I.Galczynski

  Muzyka, która mnie fascynuje...
>>> Jacques Offenbach - Barkarola z "Opowieści Hoffmana" <<<


    Ile razem dróg przebytych...

    Ile razem dróg przebytych,
    ile ścieżek przedeptanych,
    ile deszczów, ile śniegów
    wiszących nad latarniami...

    Ile listów, ile rozstań
    ciężkich godzin w miastach wielu.
    I znów upór, żeby powstać
    i znów iść, i dojść do celu.

    Ile w trudzie nieustannym
    wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń,
    ile chlebów rozkrajanych,
    pocałunków, schodów, książek...

    Twe oczy, jak piękne świece,
    a w sercu źródło promienia.
    Więc ja chciałbym Twoje serce
    ocalić od zapomnienia...

    K.I. Gałczyński




  Każda chwila to szansa żeby wszystko zmienić...walka z jo-jo

Ile razem dróg przebytych?

Ile razem dróg przebytych?
Ile ścieżek przedeptanych?
Ile deszczów, ile śniegów
wiszących nad latarniami?

Ile listów, ile rozstań,
ciężkich godzin w miastach wielu?
I znów upór, żeby powstać
i znów iść, i dojść do celu.

Ile w trudzie nieustannym
wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
Ile chlebów rozkrajanych?
Pocałunków? Schodów? Książek?

Ile lat nad strof stworzeniem?
Ile krzyku w poematy?
Ile chwil przy Beethovenie?
Przy Corellim? Przy Scarlattim?

Twe oczy jak piękne świece,
a w sercu źródło promienia.
Więc ja chciałbym twoje serce
ocalić od zapomnienia.

- Konstanty Ildefons Gałczyński

  Próbuję odbić się od dna-spowiednik odchudzania wg.Lunki !!!
DLA WAS Z OKAZJI NASZEGO ŚWIĘTA


Ile razem dróg przebytych?

Ile razem dróg przebytych?
Ile ścieżek przedeptanych?
Ile deszczów, ile śniegów
wiszących nad latarniami?

Ile listów, ile rozstań,
ciężkich godzin w miastach wielu?
I znów upór, żeby powstać
i znów iść, i dojść do celu.

Ile w trudzie nieustannym
wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
Ile chlebów rozkrajanych?
Pocałunków? Schodów? Książek?

Ile lat nad strof stworzeniem?
Ile krzyku w poematy?
Ile chwil przy Beethovenie?
Przy Corellim? Przy Scarlattim?

Twe oczy jak piękne świece,
a w sercu źródło promienia.
Więc ja chciałbym twoje serce
ocalić od zapomnienia.

- Konstanty Ildefons Gałczyński

  Poezja
M. Grechuta
Ocalic od zapomnienia

Ile razem dróg przebytych
ile ścieżek przedeptanych
ile deszczów , ile śniegów
wiszących nad latarniami

ile listków , ile rozstań
ciężkich godzin w miastach wielu
i znów upór , żeby powstać
i znów iść i dojść do celu

ile w trudzie nieustannym
wspólnych zmartwień , wspólnych dążeń
ile chlebów rozkrajanych
pocałunków ? schodków? książek?
oczy twe jak piękne świece
a w sercu żródło promienia
więc ja chciałbym twoje serce
ocalić od zapomnienia

u twych ramion płaszcz powisa
krzykliwy , z lesnego ptactwa
długi przez cały korytarz
przez podwórze , aż gdzie gwiazda Wenus
a tyś lot i górność chmur
blask wody i kamienia
chciałbym oczu twoich chmurność
ocalić od zapomnienia.


K.I. Gałczyński nie M.Grechuta, który był tylko wykonawcą piosenki ze słowami wiersza i muzyką J.K.Pawluśkiewicza...pozdro Kicia

  Poezja śpiewana
Grechuta - jak najbardziej. Nie że jestem fanka pierwszej wody, ale posłuchać sobie lubię. Pokochany za "Ocalić od zapomnienia" (bo Gałczyński wielkim poetą był i basta, a kto ma inne zdanie to wpierdol).

Turnaua znoszę gorzej, bo bardzo katuje tą samą nutę moim zdaniem. Ale nie przeszkadza mi w niczym - efekt Coldplay, czyli muzyka tła.

Natomiast z racji samej Nosowskiej płytą N/0 muszę s^ę zainteresować, skoro tak z Moniq chwalicie.

  Zapraszam do kącika poezji...
* * *

Ile razem dróg przebytych?
Ile ścieżek przedeptanych?
Ile deszczów, ile śniegów
wiszących nad latarniami?

Ile listów, ile rozstań,
ciężkich godzin w miastach wielu?
I znów upór żeby powstać
i znów iść, i dojść do celu.

Ile w trudzie nieustannym
wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
Ile chlebów rozkrajanych?
Pocałunków? Schodów? Książek?

Ile lat nad strof tworzeniem?
Ile krzyku w poematy?
Ile chwil przy Bethovenie?
Przy Corellim? Przy Scarlattim?

Twe oczy jak piękne świece,
a w sercu źródło promienia.
Więc ja chciałbym twoje serce
ocalić od zapomnienia...

Konstanty Ildefons Gałczyński

* * *

Leżę na trawie, pachnie lipa.......
Mrok kocim krokiem nadchodzi........
Cudne lipcowe manowce ........... miauuuu

  tu wspominamy twórczość Grechuty
ah tak Grechuta....i co tuz duzo mowic, jego muzyka moim zdaniem sie nie starzeje, mozna wciaz do niej wracac i nie nudzi. Jak dla mnie to wspaniala klasyka poezji spiewanej. Ulbione piosenki? Ocalic od zapomnienia do ,,Piesni" Gałczyńskiego, Dni których nie znamy i wiele, wiele innych.... a wasze?

  Fajne wiersze?
K.I. Gałczyński

III
Ile razem dróg przebytych?
Ile ścieżek przedeptanych?
Ile deszczów, ile śniegów
wiszących nad latarniami?

Ile listów, ile rozstań,
ciężkich godzin w miastach wielu?
I znów upór żeby powstać
i znów iść, i dojść do celu.

Ile w trudzie nieustannym
wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
Ile chlebów rozkrajanych?
Pocałunków? Schodów? Książek?

Ile lat nad strof tworzeniem?
Ile krzyku w poematy?
Ile chwil przy Bethovenie?
Przy Corellim? Przy Scarlattim?

Twe oczy jak piękne świece,
a w sercu źródło promienia.
Więc ja chciałbym twoje serce
ocalić od zapomnienia.

  kajman30 nr 126 z 10.04.09
3. Może on liczy na stały związek?
2. W 'Sercu' na pewno. To był pierwszy utwór, o którym się dowiedziałem.
'Wesele' składa się z fragmentów dramatu Wyspiańskiego.
'Ocalić od zapomnienia' to fragmenty 'Pieśni' Gałczyńskiego.
Jeszcze kilka przykładów pewnie znalazłoby się na 'Szalonej lokomotywie'.

Rzeczywiście one są innego rodzaju niż przytoczone przez Ciebie, ale dla mnie i tak świadczą o niezwykłych umiejętnościach Grechuty.
1. Z tych bardzo znanych i/lub bardzo dobrych to chyba tylko 'Kantata'.

  kajman30 nr 126 z 10.04.09
2. W 'Sercu' na pewno. To był pierwszy utwór, o którym się dowiedziałem.
'Wesele' składa się z fragmentów dramatu Wyspiańskiego.
'Ocalić od zapomnienia' to fragmenty 'Pieśni' Gałczyńskiego.
Jeszcze kilka przykładów pewnie znalazłoby się na 'Szalonej lokomotywie'.
Rzeczywiście one są innego rodzaju niż przytoczone przez Ciebie, ale dla mnie i tak świadczą o niezwykłych umiejętnościach Grechuty.
1. Z tych bardzo znanych i/lub bardzo dobrych to chyba tylko 'Kantata'.

Akurat Wesele nie robi na mnie wrażenia jednolitej całości, o Gałczyńskim zapomniałem, a na Lokomotywie to być może. Ale jak dla mnie najlepiej wyszło to właśnie w KZWIL.
Z Lokomotywą kojarzy mi się, że swego czasu przyłapałem Grechutę na błędzie. Powiedział w wywiadzie prasowym, że na płycie nie ma żadnego tekstu pochodzącego z dramatu pod tym samym tytułem, a to nie było zgodne z prawdą. Nota bene, widziałem ten spektakl w teatrze STU z Grechutą i Rodowicz.
1. Przyjmując wariant lub, to ze znanych na pewno niepewność, a z bardzo dobrych (moim zdaniem) to chociażby Piosenka.

  Wbrew wszystkiemu - a jednak wierzę
Niby trąba - wcale nie ze mnie
tym bardziej nie powietrzna
a targa duszą i zmysłami zwichrowanymi

szaleńczo łamiąc ręce i gałęzie
ponad głową co o ścianę twardo
dudniąc resztką rozumu nadziei życia

łamiąc sny jak zapałki a domki
karcianym ruchem rozdając wpływom śmierci
ze stępioną kosą i zbyt bladym uśmiechem

kościstą nogą tańcząc walca pod latarniami
erupcji umysłowej co pluje siarczystym razem
i wodą ognistą podpowiada że nic się już nie da

"ocalić od zapomnienia" *

[B.]

* K.I.Gałczyński

  Ksiażki...
Ja czytałam Szatę i muszę przyznać, że moje odczucia co do tej książki były dziwne, ale raczej pozytywne.
A z takiej literatury lżejszej (no, przynajmniej poruszającej lżejsze tematy w niekoniecznie lekki sposób ) to ja bym się odniosła do "Listów z fiołkiem" Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. W ogóle jest poetycka twórczość jest zachwycająca, bo kto by nie chciał "ocalić od zapomnienia".

  Konstanty Ildefons Gałczyński
Z wierszy Gałczyńskiego najbardziej podoba mi się ten co przytoczyła vladona. Ale jest jeszcze jeden wiersz który mi się podoba strasznie i który miałam kiedyś na tablicy korkowej wywieszony.

Ile razem dróg przebytych?

Ile ścieżek przedeptanych ?
ile deszczów, ile śniegów
wiszących nad latarniami?

Ile listów, ile rozstań
ciężkich godzin w miastach wielu?

I znów upór, żeby powstać
i znów iść, i dojść do celu.

Ile w trudzie nieustannym
wspólnych zmartwień,
wspólnych dążeń?
ile chlebów rozkrajanych?

Pocałunków? Schodów? Książek?
twe oczy, jak piękne świece,
a w sercu źródło promienia.

Więc ja chciałbym twoje serce
ocalić od zapomnienia.

  Eliza - 1 cześć poematu: "Monolog"

"..ja chciałbym twoje serce
ocalić od zapomnienia"
                                    Konstanty Ildefons Gałczyński




  Ocalić od zapomnienia...czyli muzyczne perełki z przeszłości


"Ocalić od zapomnienia..." - te słowa K.I.Gałczyńskiego, przez prawie 40 lat śpiewane przez Marka Grechutę, stały się hymnem, modlitwą i wołaniem o ocalanie najważniejszych wartości naszego życia. Całe dziedzictwo duchowe i kulturowe ludzkości to proces ciągłego ocalania od zapomnienia.



Mamy na forum wątek o nowościach płytowych. W tym temacie proponuję trochę powspominać. Zwłaszcza płyty trochę już zapomniane, czy w ogóle mało znane. Sprzed lat dwudziestu, trzydziestu, czterdziestu..., ale również młodsze, które jakoś przeszły bez echa, a Waszym zdaniem zasługują na pamięć. Jednorazowe projekty, eksperymenty, nagrania, które raczej ominął szczyt list przebojów...

Po co?

...żeby Was dziecko nie zapytało za 20 lat: eeeeee tata, kto to był ten Hendrix?
(mało prawdopodobne, ale....)

Na początek przypominam raczej mało znaną płytę z dorobku znanego artysty. W całości instrumentalny, elektroniczny album Niemena - Katharsis.

Niemen początkowo grający na organach Hammonda, z wolna rozbudował swoje klawiszowe instrumentarium, dodając najpierw melotron, a potem jako pierwszy polski muzyk, syntezator Mooga. Nowoczesne i drogie wówczas wyposażenie, pozwoliło mu nagrać w 1975 całkowicie elektroniczny album Katharsis, stawiający go w jednym rzędzie z takimi awangardowymi muzykami i grupami jak Tangerine Dream, Klaus Schulze i Vangelis.





Czesław Niemen - Katharsis (1975) [mp3@VBR]
http://torrenty.org/torrent/325880

  Poezja własna i cudza:)
<Cień otrzepując stare zwoje z kurzu dostrzega wiele wybitnych dzieł> Ehh już dawno tu nikogo nie było trzeba coś tu dorzucić... dobrze że nikt tego nie wyrzucił... a propos dorzucania to mam tu parę wierszy.
Pierwszy należy do Czesława Miłosza, ów wiersz nosi tytuł: "Który skrzywdziłeś" drugi zaś należy do Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego i w sumie jest to Pieśń III.

KTÓRY SKRZYWDZIŁEŚ

Który skrzywdziłeś człowieka prostego
śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
Gromadę błaznów koło siebie mając
Na pomieszanie dobrego i złego,

Choćby przed tobą wszyscy się skłonili
Cnotę i mądrość tobie przypisując,
Złote medale na twoją cześć kując,
Radzi, że jeszcze jeden dzień przeżyli,

Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta
Możesz go zabić - narodzi się nowy.
Spisane będą czyny i rozmowy.

Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy
I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta

Pieśń III

Ile razem dróg przebytych?
Ile ścieżek przedeptanych?
Ile deszczów, ile śniegów
wiszących nad latarniami?

Ile listów, ile rozstań,
ciężkich godzin w miastach wielu?
I znów upór żeby powstać
i znów iść, i dojść do celu.

Ile w trudzie nieustannym
wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
Ile chlebów rozkrajanych?
Pocałunków? Schodów? Książek?

Ile lat nad strof tworzeniem?
Ile krzyku w poematy?
Ile chwil przy Bethovenie?
Przy Corellim? Przy Scarlattim?

Twe oczy jak piękne świece,
a w sercu źródło promienia.
Więc ja chciałbym twoje serce
ocalić od zapomnienia.

  Muzyka, muzyka...po smykach zielony kurz....
Piosenka Marka Grechuty, do jakże pięknego wiersza Gałczyńskiego poświęconego jego ukochanej żonie Natalii Awałow - jego Srebrnej Natalii, jego muzie....
http://www.wrzuta.pl/audio/vSwrsyWE9b/pl_-_marek_grechuta_-_ocalic_od_zapomnienia

Konstanty Ildefons Gałczyński
PIEŚNI

(I)

Gdy próg domu przestępujesz.
To tak jakby noc sierpniowa
zaszumiala wśród listowia,
a ty przodem postępujesz.

A za tobą cienie ptasie,
szczygieł, gil i inne ptaki.
Świecisz swiatłem wielorakim
od sierpniowej nocy jaśniej.

Bo ty jesteś ornamentem
na gmachu nocy, jej ksieżycem
Przesypujesz światła w ręku
z namaszczeniem jak pszenicę.

U twych ramion płaszcz powisa
krzykliwy, z leśnego ptactwa,
długi przez cały korytarz,
przez podworze, aż gdzie gwiazda

Venus. A tyś lot i górność
chmur, blask wody i kamienia.
Chciałbym oczu twoich chmurność
ocalić od zapomnienia.

(II)

Pochylony nad mym stołem
we wschodzącej zorzy łunie
ręce twoje opisuję,
serce twoje opisuję;

smak twych ust jak morwa cierpki
i głosu pochmurną słodycz,
i uszy twe jak wysepku,
które z dala widział Odys.

Ten obok jest twoją twarzą,
ten horyzont, ta akacja.
Pióro maczam w kałamarzu
i litery wyprowadzam.

Niech staną rządek przy rządku
jak ptaki złote i modre,
by z najprawdziwszego wątku
powstał najprawdziwszy portret.

Minął dzień. Wciąż prędzej, prędzej
szybuje czas bez wytchnienia.
A ja chciałbym twoje rece
ocalić od zapomnienia.

(III)

Ile razem dróg prebytych?
Ile ścieżek przedeptanych?
Ile deszczów, ile śniegów
wiszących nad latarniami?

Ile listów, ile rozstań,
ciężkich godzin w miastach wielu?
I znów upór żeby powstać
i znów iść, i dojść do celu.

Ile w trudzie nieustannym
wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
Ile chlebow rozkrajanych?
Pocałunków? Schodów? Książek?

Ile lat nad strof tworzeniem?
Ile krzyku w poematy?
Ile chwil przy Bethovenie?
Przy Corellim? Przy Scarlattim?

Twe oczy jak piękne świece,
a w sercu źródło promienia.
Więc ja chciałbym twoje serce
ocalić od zapomnienia.

  Kazimierskie wspomnienia
emigrantka - 2007-05-19 18:10
Uparcie pisze pod kamerkami ,choc powinnam na forum ,ale obraz znajomych miejsc inspiruje mnie. Widok z drugiej kamery przypomnial mi o ksiegarni,gdzie zaczelam kompletowac moja biblioteke .Niektore ksiazki przywedrowaly ze mna na drugi koniec swiata/Lesmian,Jasnorzewska ,Galczynski/Czasami mozna bylo kupic rarytasy,po sezonie turysycznym.Tuz za ksiegarnia byl zaklad fotograficzny,gdzie mialam moja pierwsza sesje zdjeciowa.Sadze, ze byly to zdjecia wykonane na uzytek rodziny w Stanach.Rodzice/jacy mlodzi!/,ja i brat jestesmy bardzo uroczysci i sztywni jak kolki w babcinym polcie.Mnie dodatkowo zroiono fotke solo,jak na powojenne dziecko wygladam na dobrze odzywiona zeby nie powiedziec z zadatkami na otylosc,stoje na taborecie ,obok wazon z kwiatami,oczy mam wytrzeszczone,nie wiem, ze strachu czy z ciekawosci,ubrana jestem w sukieneczke w czerwone wisienki ,chociaz zdjecie jest czarno-biale wiem to z relacji MamyWlascicielem zakladu byl pan Bakinowski,ktory pozniej utrwalil na kliszy wiele momentow z dzieciecych i mlodzienczych lat mojego zycia.Pierwsza Komunia,procesje na Boze Cialo,Biezmowanie,zdjecia do legitymacji,sluby kuzynek i kuzynow-a ja podajaca obraczki a pozniej druhna i jako mlodzutka matka chrzestna syna moich sasiadow-Krzysia,ale wtedy juz tylko bywalam w Kazimierzu,przyjezdzajac z innej czesci Polski.Sadze ze w wielu domach sa zdjecia wykonane w tym zakladzie.Pan Bakinowski uczestniczyl w zyciu mieskancow Miasteczka i okolic od narodzin po kres .W 84 roku towarzyszl z aparatem w ostatniej drodze mojego Taty,a zdjecia z tej smutnej ceremoni przywizlam bratu do Ameryki.Moze wlasnie ocalilam od zapomnienia zaklad fotograficzny i Pana Bakinowskiego.

Student - 2007-05-19 23:39
Emigrantko ! Wydaje mi sie, ze zaklad pana Bakinowskiego istnieje do dzisiaj przy ul. Pulawskiej 2, tego nie wiem ale moze go syn dalej prowadzi. Serdecznie pozdrawiam. Jeszcze jedno, pod kamerkami jestes bardzo ceniona, a Twoje wspomnienia Redakcja Wspomnien stale zamieszcza w Dziale Wspomnien. Komus dzisiaj te Twoje wspomnienia sie nie spodobaly ale to wyjatek potwierdzajacy regule, ze tak naprawde to te wspomnienia wszystkim sie podobaja. Ten ktos bojazliwie nie podpisal sie swoim normalnym nikiem, ale mam nadzieje, ze gdy bedzie trzeba to Wazelinka Plagiatorka go odnajdzie.

  Poezje i inne
mi Grechuta juz przeszedl, jakis czas temu (oprocz "ocalic od zapomnienia" i w ogole, Galczynski jest the best); ale Stare Dobre Malzenstwo nigdy mi chyba nie przejdzie. na kazda okazje jest jakas piosenka...

  Eliza - 1 cześć poematu: "Monolog"
Tym razem już żadnych eksperymentów
ale powrót do mojego stylu
który tak kocham
a który tak krytykujecie
                                            Jan Kalina
-----------------------------------------------------------------

"..ja chciałbym twoje serce
ocalić od zapomnienia"
                                    Konstanty Ildefons Gałczyński

                   "ELIZA" - poemat
            cześć pierwsza - "Monolog"

Na smukłych skrzypcach chmur rozpięto melodię
Ciszy, która pulsem smaga Twoje ciało
Srebrny rożek lekko kapie pionem światła
Nuty ukojenia jak płatek łagodne
Krętą struną włosów dążą do Twych ramion
A w oczach się pieni gwiazda nieodgadła

Milczące bieguny pragnień jak nić drogi
Gasną w fali małych, niepotrzebnych rzeczy
Ty próbujesz dotknąć je - zmienić w realne
Dojrzewają w Tobie mleczne monologi
Ale gęsty jak dym wiatr spełnień kaleczy
Nagie ciała bliskich. Moje oczy czarne

Są tylko zwierciadłem misy martwych jezior
Pochylam się w siebie, każdym dniem oddycham
Może już ostatni raz a chciałbym głębiej
Elizo! Naprawdę czy to świetlny jęzor
Czy tylko ostry cień w usta słowa wpycha?
Chwile czasem iskrzą, kiedy czuję rękę

Nieznanego sądu, wiem, że zawiniłem
Elizo! Ty jesteś tak blisko lecz przecież
Jednak zbyt daleko, by sny moje wchłonąć
I nie wiesz jak bardzo są grozą zawiłe
Wiatr wieczorny kole, poślizg chmury gniecie
A ja muszę odczuć - w miastach pragnień tonąć....

Ten wiersz jest gałązką rzuconą do rzeki
Czasu ryjącej ląd mych, dziecinnych wspomnień
Ten wiersz łączy światło myśli z cieniem doznań
W naszych uczuć kształty - rozsuwa powieki
I pozwala odkryć i strumieniem spojrzeń
Możesz wpłynąć we mnie, aby miłość poznać

Elizo! Ty jesteś pąkiem wyczekania
Dojrzałym u dłoni pastelowych nurtów
Nad którymi mosty jak słoneczne grzywy
Aniołowie piszą  - a ja kolanach
Całuję Twe płatki i w popiołach buntu
Iskrze się diamentem, w Twoich oczach żywy

Gdy zdradliwe miasto piętrzy się zła falą
Kiedy i spojrzenie nie dorasta - gaśnie
To rozpinasz śmiechem nowy namiot chęci
Pulchne mury przeczuć od słowa się walą
I uwalniasz  zmysły, w moją wyobraźnie
Misjonarze wchodzą niosąc dobre księgi

Twoich włosów prądy pachną późnym latem
Delikatnie łaskoczą wiatrak smukłych palców
Cały oplątany zapadam się w puchu
Wierze, że dobry Bóg czuwa ponad światem
Że zna takich jak ja - kosmicznych bywalców
Zbyt wysokich marzeń, wierzę, że podmuchu

Który w oczy kuje jest jakieś przesłanie
Mówisz: "Nie przypadek, lecz zrozumieć trudno"
Ja Ci przecież ufam, nocą już nie bluźnię
Na zły czas i miejsce, jednak to czekanie
Gdy zbyt długie, męczy - w moim domu pusto
Komu mam się przyznać? Ich to bawi... W próżnię

Wysyłam depesze... srebrzą się litery
Kreślone księżycem na milczenia kartce
Sam nie jestem pewny czy mam pisać wiersze
Czy już pora przestać... wiesz, że są bariery
Których nie przeskoczę, cele ranią palce
Jeśli na nie wskażę! Horyzonty szersze?

To tylko złudzenia, każdy ma złudzenia
Lecz ja nie potrafię dążyć do pozorów
I dlatego milczę... uczę się Twej wiary
Wiary w dobrych ludzi i w możliwość przemian
Tyle dni już przeszło, nachalnych wieczorów
Kiedy gnałem chmury, kiedy darłem światy

Kiedy późną nocą na skraju balkonu....
Lepiej mnie pytaj, co w tej chwili czuję
Trudno wytłumaczyć a jak trudno poznać
Tłumy na mnie patrzą, wiercą ślepia bloków
Jestem? Byłem ? Nie ma... jeszcze krew pulsuje
Spadam myślą z wiersza - przestrzeń jest nieostra

całuję
          całuję
                     całuję

data:
lipiec-sierpień

ps#. Heniu (jeśli czytasz)! piękna strona... wczoraj ściągnąłem.


  Dobre granie i wyzwanie
taki jakiś dziwny mi ten spis wyszedł... <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_wink.gif"> bardziej wzięłam pod uwagę sentymenty, niż warsztat w poszukiwaniu tych szczególnych utworów... tak więc od czego by tu zacząć... oczywiścia kolejność w jakiej to napiszę jest tylko przypadkowa i o żadnej hierarchii nie ma tutaj mowy...a więc: <BR> <BR>R.E.M - "Losing my Religion" - kultowy utwór... zresztą cała płyta "Out of time" bardzo mi się podoba. <BR>I lubie głos tego pana <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_smile.gif"> <BR> <BR>KULT - "Polska" - wg. mnie najlepsza piosenka KULT-u... i chyba nie tylko wg. mnie <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_smile.gif"> <BR> <BR>KULT - "Lewe Lewe Loff" - bo jak pan Kazimierz śpiewa "(...)Ten pociąg nie odjedzie jeśli ty w nim nie będziesz(...)" to mnie w gardle dziwnie ściska... <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_smile.gif"> <BR>Przepiekna piosenka... na zawsze. <BR> <BR>Pidżama Porno - "Nasze nogi są jak z gumy" - hehe takie tam stare dobre czasy <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/zeby.gif"> <BR> <BR>Voo Voo - "Złotousty" - Za tekst, za muzykę, za całokształt. <BR> <BR>Ewa Demarczyk - "Groszki i Róże" - Jak pierwszy raz wsłuchałam sie w jaki sposób Pani Demarczyk wylewa swoje emocje, popłakałam się jak dziecko i to na lekcji j.polskiego <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_smile.gif"> <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_smile.gif"> <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_smile.gif"> <BR> <BR>Marek Grechuta - "Ocalić od zapomnienia" - Poezja Gałczyńskiego to balsam dla mojej duszy... tekst spiewany przez Marka Grechute to juz prawdziwa uczta. <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_smile.gif"> <BR> <BR>Homo Twist - "Bema Pamieci żałobny rapsod..." - od tego zaczełam słuchać Maleńczuka... i w de. mam ze sie sprzedał <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_lol.gif"> <BR>Cudowne wykonanie. <BR> <BR>Sex Pistols - "Submission" - hehe niby "brudna" muzyka, opierajaca sie na paru akordach ale na tyle wpadła mi w ucho, że dość często jej słucham... a ten kawałek poznałam jako pierwszy ... hyhy 5 lat temu w Pradze <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/zeby.gif"> <BR> <BR>R.Przemyk/K.Nosowska - "Kochana" - Mistrzowski tekst, ukochane wykonanie <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_smile.gif"> <BR> <BR>Lenny Kravitz - "fly Away" - Bo lubie (chociaż mam lęk wysokości) <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_razz.gif"> <BR> <BR>PJ Harvey - "Who The Fuck" - moje ulubiona piosenka z "Uh Huh Her" <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_smile.gif"> <BR> <BR>Joy Division - "No Love Lost" - trudno mi bylo wybrac jedna piosenkę... <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_smile.gif"> <BR> <BR>Honey is Cool - "Another round" - fajny głos ma wokalistka, poiosenka tez fajna... <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_smile.gif"> <BR> <BR>Foreigner - "I want to know what love is" - <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_razz.gif"> kojarzy mi sie tylko z cudowna scena pocałunku Agnes i Ellin z filmu Fucking Amal <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_smile.gif"> to wystarczy <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_smile.gif"> <BR> <BR> <BR>yyy i to chyba wszystko... chociaz napewno o wielu utworach zapomniałam <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_smile.gif"> ale ogolnie... cos takiego mi sie podoba <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/zeby.gif"> <BR>radar2 fajny temat <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_smile.gif"> <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_smile.gif"> <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_smile.gif"> <BR> <BR>aaa i zapomniała bym o piosence najlepszego polskiego zespolu V ligi <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/zeby.gif"> <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/zeby.gif"> <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/zeby.gif"> <BR>Kuśka Brothers - "Powietrze" <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/zeby.gif"> <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/zeby.gif"> <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/zeby.gif"> jak słuchasz to chcesz więcej i więcej i więcej... <IMG SRC="/phpBB/images/smiles/icon_lol.gif">
[addsig]

  Po tamtej stronie życia.....
Odszedł Marek Grechuta

Nie przypuszczaliśmy, przygotowując w grudniu zeszłego roku na tychże łamach laurkę na 60. urodziny Marka Grechuty, że to już urodziny tego artysty ostatnie...

Wczoraj Kraków, a i Polskę obiegła informacja - Marek Grechuta nie żyje. Ten, który ofiarował nam "Tango Anawa", "Dni, których jeszcze nie znamy", "Będziesz moją panią", "Niepewność", "Korowód", ten, który prosił "świecie nasz, daj nam wiele jasnych dni" i który owe dni nam ofiarował - zmarł...

Nie był krakowianinem z urodzenia, dotarł tu z rodzimego Zamościa, by studiować architekturę. To na niej spotkał Jana Kantego Pawluśkiewicza, z którym stworzyli Grupę Anawa. Niewiele czasu było trzeba, by Marek Grechuta pojawił się na Studenckim Festiwalu Piosenki (choć wówczas, w 1967 r., nosił on inną nazwę) i zdobył II nagrodę (I przypadła Maryli Rodowicz), a potem odniósł sukcesy na festiwalu opolskim - docenili go dziennikarze, potem już była nagroda za "Wesele", i dwukrotnie nagrody główne za "Korowód" (w 1971 r.) i "Hop, szklankę piwa" (w 1977 r.).

Bo też trudno było spotkać kogoś, kto z taką siłą i charyzmą zawładnął milionami słuchaczy, kto tak wyraziście i odrębnie zapisał w piosenkach najczystsze uczucia, refleksje, tęsknoty, kto stał się idolem, w najszlachetniejszym tego słowa znaczeniu, nie robiąc zarazem niczego, by nim pozostać. Wystarczała siła jego słów, muzyki, interpretacji - i nieważne było, czy były to słowa i nuty samego Marka Grechuty, czy też przefiltrowane przez jego wrażliwość wiersze klasyków i muzyka Jana Kantego Pawluśkiewicza.

I choć w przypadku Marka Grechuty, jak i wielu innych artystów, ogrom jego dokonań przesłaniały piosenki z pierwszego okresu - stworzone z Grupą Anawa, potem z formacją WIEM, jak i kilka z wystawionego w Teatrze STU musicalu "Szalona lokomotywa" (1977), to przecież dorobek tego artysty obejmuje kilkanaście płyt, które pokazują jego twórczą drogę, ujawniają ewolucję muzyki, ale i niezmienność twórczych fundamentów - krystalicznej wrażliwości i czystości myśli, którą objawił m.in. na autorskiej płycie "Dziesięć ważnych słów".

Ostatnie lata nie były dla Marka Grechuty zbyt szczęśliwe; choroba, z jaką się zmagał, odebrała go publiczności - coraz rzadziej występował, coraz mniej nagrywał. Jeszcze w 2003 r. przypomniał się płytą "Niezwykłe miejsca"... W czerwcu tego roku już nie mógł się pojawić na festiwalu opolskim, by odebrać nagrodę Grand Prix za całokształt twórczości. Wczoraj zmarł...

Ileż to razy mówił nam "Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy", ale i przypominał za Gałczyńskim, że warto "ocalić od zapomnienia" to, co przeminęło.
Piosenki Marka Grechuty bezsprzecznie ocali od zapomnienia ich ponadczasowe piękno i siła.

WACŁAW KRUPIŃSKI(Dzinnik Polski 10 X 2006r.)
Dni, których jeszcze nie znamy

Tyle było dni do utraty sił

Do utraty tchu tyle było chwil

Gdy żałujesz tych, z których nie masz nic

Jedno warto znać, jedno tylko wiedz, że

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy

Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy

Pewien znany ktoś, kto miał dom i sad

Zgubił nagle sens i w złe kręgi wpadł

Choć majątek prysł, on nie stoczył się

Wytłumaczyć umiał sobie wtedy właśnie, że

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy

Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy

Jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy?

Jak pozbierać myśli z tych nie poskładanych?

Jak oddzielić nagle serce od rozumu?

Jak usłyszeć siebie pośród śpiewu tłumu?

Jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy?

Jak pozbierać myśli z tych nie poskładanych?

Jak odnaleźć nagle radość i nadzieję?

Odpowiedzi szukaj, czasu jest tak wiele...

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy

Ważnych jest kilka tych chwil na które czekamy...

Tekst Marek Grechuta

  Mój Korowód
To ostatnie zdanie dotyczyło oczywiscie J.K.Pawluśkiewicza.Przepraszam za to niechlujstwo,ale pisałem ten tekst dość szybko i po przeczytaniu go stwierdzilem,że blędów jest tam co nie miara.Wracam teraz do "Korowodu".Przyszedł czas na "Dni,których nie znamy".Tak sobie myślę,że właściwie jedyną wadą czy też "winą"tej piosenki jest jej wielka popularność.Fani wielu wykonawców lubią czasem mieć świadomość,że należą oni do tej grupy wtajemniczonych zdolnych odkryć wartość "prawdziwej"muzyki.W przypadku tej piosenki jest zupełnie inaczej bo ona trafiła od przysłowiowe strzechy.Kiedyś Magda Umer powiedziala,że piosenki Marka trafiały do serca zarówno zmęczonej pani pracujacej w fabryce jak i do serca niezmęczonej pani profesor.Ta piosenka jest o tyle fenomenem,że mimo uplywu 38 lat od jej nagrania nadal zachwyca wielkie rzesze coraz to młodszych sluchaczy.Wystarczy zajrzeć na you tube ,aby się o tym przekonać.Mylil by się jednak ktoś kto sądził by,że ta piosenka podobać się może tylko jakimś mniej wyrobionym muzycznie ludziom.W końcu zarówno K.Janda jak i G.Turnau czy M.Umer wymieniają tę piosenkę jako jedną ze swoich ulubionych.W czym tkwi fenomen tej piosenki?Otoż w przypadku tej piosenki najdobitniej chyba można powiedzieć,iż jest ona jakby oderwana od czasu w jakm powstała.Jej aranżacja nawiązuje do muzyki klasycznej i gdybyśmy mogli ją kiedyś przenieść w czasie,powiedzmy w lata 20-te to wtedy z całą pewnością by nie szokowała.Troszkę podobnie jesli chodzi o te klasyczną aranżację brzmi "Nie dokazuj".Poza tym słusznie napisał D.Wyszogrodzki,iz ta piosenka ma ten motyw,ktory chcialo by się aby trwał wiecznie.Ten chór ,o którym pisałem ma za zadanie wprowadzic w ten klasyczną instrumentację żywiołowość rodem z czarnej muzyki i rodzaj spontanicznej nieokiełznanej zabawy.No a poza tym wspaniale śpiewa tu Marek.Jego wspaniał dykcja,barwa glosu,wyczucie słowa dotyczą każdej piosenki jaka jest na tej plycie.Z całą pewnością dotyczą też "Ocalic od zapomnienia",ktora to piosenka jest na pewno jedną ze sztandarowych piosenek Marka.Pewnie niejeden młody czlowiek po uslyszeniu tej pieśni sięgnął np do tomiku z wierszami Galczyńskiego.Mnie w tej piosence uderza szczególnie całkowite zespolenie slowa z muzyką ,z kompozycją.Ta muzyka nie tylko stanowi tło dla wiersza,ale wręcz go niesie.Podobne slowa można powiedzieć o "Korowodzie",ktorego muzyka i chor zdaja się byc całkowicie adekwatne z muzyką.W utworze "Korowód"gdy się go puści glośniej czuć wspaniale pulsującą sekcję rytmiczną.To wszystko ma swój dynaimzm a zarazem znowu można odniesc wrazenie,że Anawa dziala tu jak maszyna bez zarzutu.Ale oprocz tej niesłychanej precycji z jaką funkconuje Anawa szczególnie w tym utworze można wyczuć rodzaj niekiełznanje zywiolowości i spontaniczności.W pewnym momencie slychać nawet okrzyk jednego z muzyków.A propos tej zywiolowosci to przypomnialem sobie okladke "Korowodu".Jeden z maszerujących tam w tym korowodzie zdaje się jakby podskakiwac czy tańczyć.Manifestacja niczym nieskrępowanej wolności?Chciałbym i w przypadku tego utworu zwrócić uwagę na śpiew Marka,ktory w tym brzmiącym troche rockowo utworze nie traci nic ze swojej,tylko jemu wlasciwej wspanialej dykcji,pieczolowitości w traktowaniu poetckiego slowa.Wielu rockowych wokalistów usilowało śpiewac jak czarni wykonawcy.Niemen szczególnie na plycie "Sukces"stara się spiewac jak J.Brown,co wydaje się czyms zupelnie nietrafionym.Zespoł Breakout grał jak, i tu padaja nazwiska wykonawców zachodnich-Cream,Mayall,Yardibirda.W przypadku Marka można z całą pewnością powiedzieć,że spiewał on jak...Marek.Zresztą jeśli już pisze o wtorności naszej ówczesnej muzyki to dotyczy ona nie tylko śpiewu czy tez kompozycji,ale rownież aranzacji czy instrumentacji.Zespół Klan,Niemen,Skladowie używali organów hammonda.Tak naprawdę kto teraz tego instrumentu używa?Brzmienie tego hammonda zdaje sie teraz być niczym stempel tamtych czasów.Tymczasem na Korowodzie nie ma tych modnych instrumentów.W piosence "Chodżmy"i w "Niebieskim Mlynie"wspaniale pokazują się tuby,ktory to instrumen był bardzo rzadko stosowany w ówczesnej muzyce rockowej.Zresztą Marek mnie zadziwia i dotyczy to nie tylko "Korowodu"ale większosci jego plyt,że nie szedł nigdy z prądem ówczesnych mód.Nigdy nie zaraził się elektroniką,a pozostał wierny brzmieniu instrumentów klasycznych.Może nawet wówczas byl uważany przez niektorych za kogos staromodnego,mało nowoczesnego,ale mysle ,ze czas pokazał,że to on mial rację.Tak naprawdę to wlasnie czas wszystko weryfikuje .Sporo nagrań z przeomu lat 60-tych i 70 -tych brzmi teraz nieznosnie pretensjonalnie i nawet irytująco.Nagrania Marka zachowały swój czar,bo zawsze były oryginalne.Plyta "Korowód"tak naprawdę zadziwia również dlatego,że trudno określić jej charakter.Wymyka sie ona wszystkim klasyfikacjom.

  Ulubiona płyta Marka Grechuty
Co do postu mojego poprzednika: też uważam, że "Niebieski młyn" jest całkiem niesłusznie raczej pomijany (wspaniale zaaranżowana muzyka, słowa "na przemian przeklinając i wielbiąc nasz wiek, coraz wyzej jesteśmy głową w nieboskłonie" i znalazłoby się jeszcze kilka cytatów). Piosenka "Ocalić od zapomnienia" jest również jedną z moich ukochanych i choć ten wspaniały zwrot stworzył Gałczyński (a swoją drogą tekst piosenki jest zaledwie namiastką przewspaniałych "Pieśni" K.I. G.), to faktycznie nie ulega wątpliwości, że to Marek go rozpowszechnił. Jeszcze co do "Dni, których nie znamy": muszę przyznać, że różnorakie media obrzydziły mi tą piosenkę, a zwłaszcza ten powtarzany zwrot (choć moją ukochaną częścią piosenki jest "Jak rozpoznać ludzi..."), ale kiedy słyszę to w wykonaniu Marka, mijają wątpliwości... Ale obrzydzili mi tą piosenkę, tak .

Jeszcze a propos tekstów. Czytałam niedawno absurdalną i całkiem niepotrzebną dyskusję (na forum Jacka Kaczmarskiego), bo ktoś nieopacznie stwierdził, że dla niego niego Grechuta i Kaczmarski to ta sama półka. I wywiązała się siedmiostronicowa kłótnia, że to jednak różnica kilku klas (większość) vs że Grechuta to jednak ta sama klasa (niemal samotny inicjator dyskusji). Dyskusja była na zasadzie "bo tak jest", "przecież tak nie jest". A spierano się głównie o jakość tekstów. Zarzucano Grechucie grafomaństwo (co za okropne słowo! ) i pisanie o rzeczach mało istotnych. Ja nigdy nie twierdziłam i twierdzić pewnie nie będę, że Marek wielkim poetą był, ale był poetą dobrym, a nie mizernym. Zdarzały mu się wiersze dość słabe, ale przecież napisał też wiele bardzo dobrych tekstów. Nie, wierszy. A czy temat nadziei (nie tylko w przesłaniu, ale i w nastroju) czy miłości nie jest ważny? Trzeba tylko umieć o tym pisać dobrze, a tego już naszemu Mistrzowi odmówić nie można. A że Kaczarski był poetą wybitnym, trudno się dziwić, że w porównaniu z nim wiersze Marka wypadają dość blado (ale Grechuta-poeta miał parę umiejętności brakujących Kaczmarskiemu). Poza tym Grechuta miał niesamowitą, fenomenalną zdolność wspaniałego umuzyczniania tekstów, które stawały się już niemal jego. (Ja nie chcę tutaj wyżywać się na panu Jacku, którego zresztą bardzo lubię, tylko trzeźwo oceniam sytuację (to znaczy trzeźwo, ale subiektywnie ). A że twórczość Kaczmarskiego znam stosunkowo dobrze, biorę jego przykład.)

I chciałam poruszyć jeszcze, też na przykładzie tego śpiewającego poety, kwestię "masowości". Wiadomo, ze muzyka, że tak to brzydko określę, "dla mas", nie jest zbyt wymagająca. Muzyka Kaczmarskiego, jako że... była czym była, i sam Kaczmarski był kim był, uchodził w pewnym sensie za muzykę dla "inteligentów". A zwłaszcza te początkowe utwory Marka były dość popularne. I osobom będącym przeciwko "masowej" muzyce łatwo jest przypiąć Grechucie etykietkę słodkiego być może, może nawet całkiem nieźle śpiewającego piosenkarza, ale na pewno nie aż takiego wybitnego artysty, jakim się go przedstawia. Ale całkowicie krzywdzącą opinią jest określanie mianem "tekstów o wręcz popowej konwencji" i (na Boga!) "o banalnych, spopiałych melodyjkach" (które to określenia przy skrajnej subiektywności z wielkim bólem głowy można przyjąć co do początkowej działalności Grechuty) CAŁEJ twórczości Marka Grechuty. Takie tytuły jak "Pieśni do słów Tadeusz Nowaka", "W malinowym chruśniaku" czy nawet "Śpiewające obrazy" (o "Szalonej lokomotywie" nawet nie wspominając) mówią chyba same za siebie. A według mnie pewną krzywdą (to pewien kompromis...) dla Marka jest tak duża popularność jego wczesnych, dość w sumie prostych piosenek (ale nie całkiem! przecież już wczesne utwory jak "Wesele", "Twoja postać" czy chociaż "Będziesz moja panią" urzekały melodią i nowatorską kompozycją!) , co wielu opacznie odczytuje jako kierunek całej 40-letniej kariery. Ala na pewno Jego ogromnym sukcesem jest to, że urzekał tak ambitnymi utworami i mógł potem spokojnie zabrać się za takie cuda, jak "Pieśni..." czy "Malinowy chruśniak", będąc spokojnym o grupę wiernych zwolenników zdobytych już wcześniej. (A swoją drogą, czy teksty WIEMU nie były już najczystszą, trudniejszą nawet niż kaczmarska poezją?).

Chcę jeszcze raz podkreślić, że nie krytykuję tu broń Boże Jacka Kaczmarskiego, tylko dzielę się przemyśleniami na temat Marka. Pozdrawiam, Magda

  Zmarł wielki poeta śpiewny
Marek Grechuta - artysta nieprzewidywalny

"Jako artysta zawsze zaskakiwał mnie absolutną nieprzewidywalnością" - tak o zmarłym w poniedziałek, 9 października, Marku Grechucie powiedział Daniel Wyszogrodzki, dziennikarz muzyczny, który przygotowywał antologię płyt artysty.

"Marek Grechuta była dla mnie najważniejszym polskim artystą. Przez całe życie. Odkąd zacząłem go słuchać w latach 70. i chodzić na jego koncerty. Zawsze interesował mnie styk literatury i muzyki, a jego polska odmiana zwana &raquo;poezją śpiewaną&laquo; jest najbardziej oryginalnym polskim gatunkiem muzycznym. I to On był niekwestionowanym Mistrzem tego gatunku" – mówi Daniel Wyszogrodzki.

Potrafił dokonać syntezy słowa i muzyki, w której każdy z elementów wspomagał drugi i wzmacniał jego piękno. Jego muzyka do wierszy Leśmiana, Gałczyńskiego, a także współczesnych poetów, to przykład doskonałej harmonii muz. Zwłaszcza widoczny w projekcie &raquo;Pieśni do słów Tadeusza Nowaka&laquo;, w którym Grechuta stworzył od podstaw muzyczny świat w konwencji realizmu magicznego. Nawet pomysły tak zaskakujące, jak musical do tekstów Witkacego - &raquo;Szalona lokomotywa&laquo; - przynosiły zaskakujące artystyczne rezultaty (a nawet przeboje, jak &raquo;Hop - szklankę piwa&laquo;). Spełnieniem moich marzeń jako miłośnika tej twórczości była więc praca nad 15-płytową edycją Jego dzieł zebranych, &raquo;Świecie nasz&laquo; (Pomaton EMI)".

O współpracy z Markiem Grechutą nad wspomnianą antologią dzieł Daniel Wyszogrodzki opowiada następująco:

"Marek Grechuta i jego żona wspomagali mnie na każdym etapie pracy nad tym wielkim przedsięwzięciem fonograficznym. Przez kilka lat, jakie zajęła nasza edycja bywałem w Krakowie w ich gościnnym domu i konsultowałem informacje, źródła, nagrania. Powstanie serii &raquo;Świecie nasz&laquo;, która zgromadziła ponad setkę nagrań rozproszonych artysty, nie byłoby możliwe bez Jego błogosławieństwa i czynnego udziału. Wierzę, że powstała edycja, która zapewni tej twórczości należne miejsce".

A jaki był Marek Grechuta jako człowiek?

"Jako człowiek Marek Grechuta często sprawiał wrażenie oderwanego od spraw przyziemnych. To właśnie o takich ludziach mówimy "prawdziwy artysta". Miał do sztuki stosunek estetyczny, a więc najczystszy. Podzielam ten pogląd i dobrze się rozumieliśmy. Natomiast jako artysta zawsze zaskakiwał mnie absolutną nieprzewidywalnością. Jego samorodny talent muzyczny wymykał się definicjom i kategoryzacjom, tak jak wymykają się zaszufladkowaniu takie utwory, jak &raquo;Ocalić od zapomnienia&laquo; czy &raquo;Motorek&laquo;. Odczuwam wielką, niepowetowaną stratę. Odczuwam też - tym bardziej - wdzięczność, za to, jak bardzo wzbogacił moje życie" – wspomina Daniel Wyszogrodzki.

  Ocalić od zapomnienia, czyli po wizycie w Praniu/ Gałczyński
Podczas rejsu po wyjątkowo w tym roku wzburzonych Jeziorach Mazurskich znaleźliśmy chwilę, aby odwiedzić pewne zaczarowane i magiczne miejsce - oaza ciszy i spokoju nad Jeziorem Nidzkim:

http://www.lesniczowkapranie.art.pl/

Wróciły wspomnienia, zagrało lirycznie, wróciły znane kiedyś na pamięć wiersze i pieśni...

Tedy aby "...ocalić od zapomnienia...":

K.I. Gałczyński:

CHMIEL NA ROGACH JELENICH...

Chmiel na rogach jelenich,
jarzębina w wazonie,
dzikie wino za oknem,
na oknie pelargonie,
a jeszcze blask jeziora
i ta jesienna pora,
i trzciny płowiejące -
ano, lato już przeszło,
trzeba o wczesnym zmierzchu
stawiać lampy świecące.

A teraz jeszcze ranek, daleko do wieczora,
a to jest nędzne biurko, przy którym się poram,
by przemówić jak śnieg najszczerzej.
Ale człowiek nie zawsze struną jest u skrzypiec,
czasem szamoce się i skrzypi
jak sosna, kiedy w sosnę wiatr uderzy.

*
Leśniczówka stoi na wzgórzu
i ja jestem w niej na wzgórzu,
otoczony żółknącą zielenią.
Chmiel z rogów jelenich zwisa,
księżyc chodzi po rękopisach
i słowa przekręca, i zmienia.

*
Skąd mogłem wiedzieć, że tu mnie jesień zastanie,
ze tu mnie zdybie.
Patrzę w okno i ciągle dzikie wino na szybie,
a na stodole ciągle gniazdo bocianie,
a wieczorami ciągle te śmiechy sowie,
jakby mi czytać kazano ciągle tę samą powieść.

*
To zwyczajna podłoga: widać łebki gwoździ,
farba już wyłysiała od wielkiej starości,

za to piec świetny ciągle na chłody jesieni.
Chmiel zwiesza się nad łóżkiem na rogach jelenich.

Żebym tysiąc prób miał zrobić i milion,
będę szukał formy najczystszej,
czas, w którym żyłem, jak twarz lustra,
sportretuję,

tylko trzeba słów wolnych od wszelkiej naleciałości
. . . . . . . . . . oczyszczonych, odnalezionych,
tylko trzeba wielkiego wysiłku.

*
Nad jeziorem Nidzkim, na wzgórzu,
leśniczówka pod nazwą Pranie;
pelargonii tutaj tak dużo!
Dzikie wino pnie się po ścianie.
Nad jeziorem Nidzkim, na wzgórzu,
świeci w słońcu gniazdo bocianie.

===================================================

OJCZYZNĄ MOJĄ JEST MUZYKA

Ojczyzną moją jest muzyka. A ty jesteś jak nuta rzewna,
z którą na ustach, po latach, wraca się w muzykę jak do domu.
Tylko się nie trwóż, Saskia. A możesz mi być jeszcze tak strasznie potrzebna,
że chyba tylko śmierci. Ale już cię nie oddam nikomu.

Jeżeli wszystkie niebiosa i wszystkie w nich serafiny
krzykiem tęsknoty wybłagam, by się spełniła twa chwała,
jeżeli powiem ci więcej: że jesteś ponad rubiny,
O jedno proszę ci, Saskia: - Nie bądź zarozumiała.

Pięć lat milczałem jak głaz stoczony ponad pochyłość,
pięć lat milczałem jak lód - co będzie, gdy lody popłyną?
I nagle na wargi spieczone żywą wodą upadła miłość
i rozwiązała mi język jak wino.

Słuchaj, Saskia, cokolwiek się stanie,
złotą chmurą zostaniesz w legendzie.
Bo wypisane jest ogniem na ścianie:
już cię nikt tak jak ja kochać nie będzie.

Sięgnij po nieśmiertelność, Saskia, tak jak się sięga po szmaragd,
gitarę, wstążkę lub jabłko, wysokie, rumiane ogromnie.
Gitara, jabłko przeminą. Jak komar brzęczy gitara.
Lecz ja to w księgę zamykam. Saskia, uśmiechnij się do mnie.

Od Franka: Ten utwór mogliśmy usłyszeć podczas koncertu zespołu "Bez Jacka" w ramach II SAW "Przylądki Dobrej Nadziei" w ramach Dni Księstwa Brzeskiego - oczy-wiście...

=======================================================

ALE SĄ JESZCZE SPRAWY DROBNE

Ale są jeszcze sprawy drobne: loty ptasie,
chwianie się trzcin w jeziorach, blask gwiazdy wieczornej,
różne barwy owoców o porannym czasie
i wiatr przelatujący w sopranie i basie,
i moja mała lampa, i stół niewytworny.
A nawet za wszystkie obrazy Tycjana
nie oddam tego stołu, bo pracuję przy nim,
to mój wierny przyjaciel od samego rana,
a kiedy noc...

==================================

PROŚBA O WYSPY SZCZĘŚLIWE

A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.

Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.

============================================
PIEŚNI

(I)

Gdy próg domu przestępujesz.
To tak jakby noc sierpniowa
zaszumiala wśród listowia,
a ty przodem postępujesz.

A za tobą cienie ptasie,
szczygieł, gil i inne ptaki.
Świecisz swiatłem wielorakim
od sierpniowej nocy jaśniej.

Bo ty jesteś ornamentem
na gmachu nocy, jej ksieżycem
Przesypujesz światła w ręku
z namaszczeniem jak pszenicę.

U twych ramion płaszcz powisa
krzykliwy, z leśnego ptactwa,
długi przez cały korytarz,
przez podworze, aż gdzie gwiazda

Venus. A tyś lot i górność
chmur, blask wody i kamienia.
Chciałbym oczu twoich chmurność
ocalić od zapomnienia.

(II)

Pochylony nad mym stołem
we wschodzącej zorzy łunie
ręce twoje opisuję,
serce twoje opisuję;

smak twych ust jak morwa cierpki
i głosu pochmurną słodycz,
i uszy twe jak wysepku,
które z dala widział Odys.

Ten obok jest twoją twarzą,
ten horyzont, ta akacja.
Pióro maczam w kałamarzu
i litery wyprowadzam.

Niech staną rządek przy rządku
jak ptaki złote i modre,
by z najprawdziwszego wątku
powstał najprawdziwszy portret.

Minął dzień. Wciąż prędzej, prędzej
szybuje czas bez wytchnienia.
A ja chciałbym twoje rece
ocalić od zapomnienia.

(III)

Ile razem dróg prebytych?
Ile ścieżek przedeptanych?
Ile deszczów, ile śniegów
wiszących nad latarniami?

Ile listów, ile rozstań,
ciężkich godzin w miastach wielu?
I znów upór żeby powstać
i znów iść, i dojść do celu.

Ile w trudzie nieustannym
wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
Ile chlebow rozkrajanych?
Pocałunków? Schodów? Książek?

Ile lat nad strof tworzeniem?
Ile krzyku w poematy?
Ile chwil przy Bethovenie?
Przy Corellim? Przy Scarlattim?

Twe oczy jak piękne świece,
a w sercu źródło promienia.
Więc ja chciałbym twoje serce
ocalić od zapomnienia.

(IV)

Oto jest nasz dzień codzienny,
nasze małe budowanie,
trud uparty i niezmienny,
nieustanne kształtowanie

Słońce wschodzi i zachodzi,
drzewa kwitną, liście ronią,
my strumień rzeczywistości
kształtujemy naszą dłonią

Jesteśmy cząstką w zespole,
z niego płynie nasza siła -
żeby chleb leżał na stole,
a pracom lampa świeciła;

by czas jak pochodnia płonął
jednako: dzień czy mgła nocna.
Stoimy przy życiu, żono,
jako tkacze przy swych krosnach.

Z dnia na dzień tkaninę tkamy
wzorzystą dla pokolenia.
Chciałbym i blask naszej lampy
ocalić od zapomnienia.

(V)

Garniemy się do muzyki,
muzyka to jest nasz festyn,
kochamy trąbki i smyki,
obój, klarnet i klawesyn.

Jest w domu lichtarz nieduży
z wysoką świecą szkarłatną;
ona do koncertów służy,
do dźwięku dodaje światło

Ty ją zapalasz w godzinie
muzycznej i płomyk świeci
w chwili, gdy z głośnika płynie
Koncert Brandenburski Trzeci.

Radość jak poważny taniec
przesuwa swój cień na ścianach
I pada świecy pełganie
na twarzy Jana Sebastiana

Lipski kantor bardzo mile
uśmiecha się zza oszklenia.
Chciałbym wszystkie takie chwile
ocalić od zapomnienia.

(VI)

Nie jesteśmy, by spożywać
urok świata, ale po to
by go tworzyć i przetaczać
przez czasy jak skalę złotą.

Choćby i po razy tysiąc
osaczyły nas trudności,
my idziemy blaskiem bijąc
w urodę maszyn i roślin.

W poczekalniach kin srebrzystych,
gdy zadymka śnieżna bredzi,
nieraz siadamy strudzeni,
strudzonych ludzi sąsiedzi.

Dni i noce nami biegną,
a my z nimi ku przodowi,
w trudzie tworząc piękno, piękno,
które znów służy trudowi.

Z chmury zwisa śnieg z ukosa,
twarz twoją w srebro przemienia.
Chciałbym śnieg na twych włosach
ocalić od zapomnienia.

(VII)

Cząstka pracy wykonana
i znów cząstka, i znów ciastka,
i znów noc, i znów od rana
do cząstki dodana cząstka

Słońce serca nam przeszywa
i biją, wdzięczne blaskowi.
Rękami pchamy tworzywa
od bezksztaltu ku kształtowi.

Kształtami świat zaludniają
do prac przyłożone dłonie
Tętnią prace. Tak powstają
wiersze, domy i symfonie.

Znów noc. Jak ludzie wysocy
stoją świerki. Śnieg się sypie.
Gwiazdy świecą w głębi nocy
jakby w głębi wielkich skrzypiec.

A za oknem migotliwie
Wenus gałąź opromienia.
Chciałbym i ten błysk na szybie
ocalić od zapomnienia.

(VIII)

Na moście Poniatowskiego
wiatr śnieg ukośnie rozkłada
Na moście Poniatowskiego
śniegiem kurzy balustrada.

Latarnia w oczy nas razi,
ośnieżona do polowy,
Niewiele ludzi zgromadził
przystanek autobusowy:

Tylko nas dwoje. Stoimy
przy tym przystanku nad rzeką -
dwoje ludzi w głębi zimy
jak w głębi lasu białego

Parę by tu wron postawić,
tak ze trzy, pośrodku jezdni,
poobracać je dziobami
ku sobie, na śniegu gwiezdnym.

Niechby stały. Wiatr niech wionie
wzdłuż i chmurom twarze zmienia.
Chciałbym i te trzy łby wronie
ocalić od zapomnienia.

(IX)

Piszę ten list, moja droga,
z leśniczówki, w chwili takiej,
gdy stoi lampa naftowa
na pudle od kostek maggi

W pokoju nie ma nikogo.
Zmierzch. Zegarek tyka lekko.
Drzwi się otwarły. Na progu
staje matka leśniczego.

Zatroskana, zatroskana,
cała w cieniach od zgryzoty.
Mówi: "Znowu prośże pana,
słychać w chmurach samoloty.

Ja się, proszę pana, nie znam,
ale to wielka maszyna.
Ja wiem, ze to nic, a jednak
groźny czas się przypomina."

Matko, podnieś pięść do góry,
miliard tych pięści ma ziemia.
Chciałbym na czole twym chmury
ocalić od zapomnienia

(X)

Wybaczcie mi, ludzie, jeśli
w tych pieśniach dałem tak mało,
ze nie takie niosę pieśni,
jakie by nieść należało;

że tyle tu tych piękności,
ptaków, rożnych pobrzękadeł,
złocistości, srebrzystości,
księżyców, Bachów i świateł.

Cóż, kocham światło. Promieniem,
jak umiem, wiersze obdzielam.
O gdym mógł, obym zmienił
cały świat w jeden kandelabr.

Myślę, że po to są wiersze,
ich ruch ku sercu człowieka,
by szerzej szła, coraz szerzej
przez kontynenty jutrzenka.

światłami po wszystkich placach,
światłami w każdej ulicy,
ta Eos różanopalca
z dumną twarzą robotnicy.

Jesteśmy wpół drogi. Droga
pędzi z nami bez wytchnienia.
Chciałbym i mój ślad na drogach
ocalić od zapomnienia.

================================================

Więcej wierszy np tu: http://www.ipiran.ru/~shorgin/gal-sum.htm

Z wyprawy przywiozłem tomik poezyj KIG-a, wydany przez Biliotekę Narodową, opatrzony stosowynymi pieczęciami pamiątkowymi. Właśnie napadła go Matula i wzięła sobie pode nocną lampkę...

  Ocalić od zapomnienia, czyli po wizycie w Praniu/ Gałczyński
Żeglując przez wyjątkowo w tym roku wzburzone wody jezior mazurskich znaleźliśmy chwilę, aby zatrzymać się na przystani w pewnym magicznym i w sumie legendarnym miejscu:

http://www.lesniczowkapranie.art.pl/

Leśniczówka Pranie - oaza ciszy i spokoju nad Jeziorem Nidzkim z piękną panoramą na toż i inne jeziora. Otoczona lasami i... w niedalekiej okolicy rezydancjami dawnych i obecnych notabli (najbliżej bodajże rezydencja premiera Rakowskiego).

Krótki spacer po muzeum - wymuszony rygorami rejsu i innymi oczekiwania załogi (każdy chciał gdzie indziej ) - zaowocował jednak chwilą refleksji i nutką zadumy. Wróciły znane kiedyś na pamięć wiersze (np "Pieśń o żołnierzach z Westerplatte"), wróciła "Zaczarowana dorożka" i takie tam różne.

Więc aby "...ocalić od zapomnienia..." :

Gałczyński Konstanty Ildefons

=========================================================

DO MOWY POLSKIEJ

Z akcentem na przedostatniej sylabie,
co mnie zupełnie nie zachwyca -
i znowu "drz" i grz", i "chr"
o znowu "pszczoła" i "pszenica",

o znowu drogi mgłą owiane.
(po ktorych chodzi pani z panem,
pan, prosze pani, wyszedł z betów) -

o, mowo polska, zakret weź
pianinkiem jesteś, nie organem,
klajstrem, a nie pasją politycznego pamfletu
- z tym swym akcentem z brzydkich brzydszym,
jak rzecz wiecznie niedokończona,
ty zamiast działać, ty się mizdrzysz
zatruta składnią Cycerona;

skrzypeczko śliczna, dudko dudków,
dziecinko, się skarząca mamie,
nieutulonych wdowo smutków,
ty muskasz rzeczy, a nie łamiesz;

ty lubisz łasić się, przymilać,
kostium przymierzać osiem razy.
A nam potrzeba monosylab
krótkich i jasnych jak rozkazy.

Nam trzeba wiecej rymów męskich,
którymi będziem ćwiczyc Muzę,
nam trzeba w sedno, a nie w księżyc,
żelazem, a nie ciepłych klusek.

Z akcentem na przedostatniej sylabie,
jak biegacz, co mu pękły ścięgna,
jak naród, co w pół drogi stanie,
taka ty jesteś, mglisto-senna.

Szczęście, że płyniesz ulicami,
nie tylko w książkach, i jak rzeka
szumisz nowymi akcentami,
gdy człowiek mówi do człowieka;

lecz literacka, z tych odpadków
historii, co spadają z wózka,
uff! jak mnie męczysz, Świeta Matko,
niedosłowiańska, półfrancuska.

I choć z czerwieni płonących Warszaw
trwalsza niż Anglia flagę zszywam,
mowo polska, ja cię oskarżam:
STAŁAŚ SIĘ LENIWA, NIEŻYWA.

==========================================================

Zaczarowana dorożka

I.
Allegro
Zapytajcie Artura,
daję słowo: nie kłamię,
ale było jak ulał
sześć słów w tym telegramie:
ZACZAROWANA DOROŻKA
ZACZAROWANY DOROŻKARZ
ZACZAROWANY KOŃ.

Cóż, według Ben Alego,
czarnomistrza Krakowa,
„to nie jest nic takiego
dorożkę zaczarować,

dosyć fiakrowi w oczy
błysnąć specjalną broszką
i jużeś zauroczył
dorożkarza z dorożką

ale koń – nie.” Więc dzwonię:
– Serwus, to pan Ben Ali?
Czy to możliwe z koniem?
– Nie, pana nabujali.

Zadrżałem. Druga w nocy.
Pocztylion stał jak pika.
I urosły mi włosy
do samego świecznika:
ZACZAROWANA DOROŻKA?
ZACZAROWANY DOROŻKARZ?
ZACZAROWANY KOŃ?

Niedobrze. Serce. Głowa.
W dodatku przez firankę:
Srebrne dachy Krakowa
jak „secundum Joannem”,

niżej gwiazdy i liście
takie duże i małe.
A może rzeczywiście
zgodziłem, zapomniałem?

Może chciałem za miasto?
Człowiek pragnie podróży.
Dryndziarz czekał i zasnął,
sen mu wąsy wydłużył
i go zaczarowali
wiatr i noc, i Ben Ali?
ZACZAROWANA DOROŻKA
ZACZAROWANY DOROŻKARZ
ZACZAROWANY KOŃ

II.
Allegro sostenuto
Z ulicy Wenecja do Sukiennic
prowadził mnie Artur i Ronald,
a to nie takie proste, gdy jest tyle kamienic
i gdy noc zielono-szalona,
bo trzeba, proszę państwa, przez cały nocny Kraków:

III.
Allegretto
Nocne WYPYCHANIE PTAKÓW,
nocne KURSY STENOGRAFII,
nocny TEATR KRÓL SZLARAFII,
nocne GORSETY KOLUMBIA,
nocny TRAMWAJ, nocna TRUMNA,

nocny FRYZJER, nocny RZEŹNIK,
nocny chór męski CZEŚĆ PIEŚNI,

nocne DZIŚ PARÓWKI Z CHRZANEM,
nocne TOWARY MIESZANE,

nocna strzałka: PRZY KOŚCIELE!
Nocny szyld: TYBERIUSZ TROTZ,

słowem, nocni przyjaciele,
wieczny wiatr i wieczna noc.

IV.
Allegro ma non troppo
Przystanęliśmy pod domem „Pod Murzynami”
(eech, dużo bym dał za ten dom)
i nagle: patrzcie: tak jak było w telegramie:
przed samymi, uważacie, Sukiennicami:
ZACZAROWANA DOROŻKA
ZACZAROWANY DOROŻKARZ
ZACZAROWANY KOŃ.

Z Wieży Mariackiej światłem prószy.
A koń, wyobraźcie sobie, miał autentyczne uszy.

V.
Allegro contabile
Grzywa mu się i ogon bielą,
wiatr dmucha w grzywę i w biały welon.

Do ślubu w dryndzie jedzie dziewczyna,
a przy dziewczynie siedzi marynarz.

Marynarz łajdak zdradził dziewczynę,
myślał: Na morze sobie popłynę.
Lecz go wieloryb zjadł na głębinie.

Ona umarła potem z miłości,
z owej tęsknoty i samotności.

Ale że miłość to wielka siła,
miłość po śmierci ich połączyła.

Teraz dorożką zaczarowaną
jedzie pan młody z tą młodą panną
za miasto, gdzie jest stara kaplica,

i tam, jak w ślicznej starej piosence,
wiąże im stułą stęsknione ręce
ksiądz, co podobny jest do księżyca.

Noc szumi. Grucha kochany z kochaną,
ale, niestety, co rano

przez barokową bramę,
pełną sznerklów i wzorów,
wszystko znika na amen
in saecula saeculorum:
ZACZAROWANA DOROŻKA
ZACZAROWANY DOROŻKARZ
ZACZAROWANY KOŃ.

VI.
Allegro furioso alla polacca
Ale w knajpie dorożkarskiej,
róg Kpiarskiej i Kominiarskiej,
idzie walc „Zalany słoń”;
ogórki w słojach się kiszą,
wąsy nad kuflami wiszą,
bo w tych kuflach miła woń.
I przemawia mistrz Onoszko:
– Póki dorożka dorożką,
a koń koniem, dyszel dyszlem,
póki woda płynie w Wiśle,
jak tutaj wszyscy jesteście,
zawsze będzie w każdym mieście,
zawsze będzie choćby jedna,
choćby nie wiem jaka biedna:
ZACZAROWANA DOROŻKA
ZACZAROWANY DOROŻKARZ
ZACZAROWANY KOŃ.

___________________________________________________________________________

ROZMOWA LIRYCZNA

-Powiedz mi, jak mnie kochasz.
-Powiem.
-Więc?
-Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec.
Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
W wielkim wietrze na szosie i na koncercie.
W bzach i brzozach, i w malinach, i w klonach.
I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
I gdy jajko roztłukujesz ładnie -
nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
I na końcu ulicy. I na początku.
I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
I wiosną, kiedy jaskółka przylata.
-A latem jak mnie kochasz?
-Jak treść lata.
-A jesienią, gdy chmurki i humorki?
-Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
-A gdy zima posrebrzy ramy okien?
-Zimą kocham cię jak wesoły ogień.
Blisko przy twoim sercu. Koło niego.
A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.

========================================================

KIEDY UMRĘ I ŁOPATY STUKNĄ...

Kiedy umrę i łopaty stukną,
potem trawa porośnie na grobie,

jako księżyc wrócę pod twe okno,
będę bajki opowiadał tobie,

lecz wprzód dom twój rozsrebrzę na biało
farbą taką srebrna, doskonałą.

Noc wrześniowa także się rozsrebrzy,
noc, ulica i ten cień na ścianie,

i przechodzień powie: - Ależ księżyc
świeci dzisiaj jakoś niesłychanie,

i położy swą rękę na serce
nic nie wiedząc, że to ja tak świecę.

=========================================================

  Top Love Song - głosowanie
No to chyba wszyscy znają, więc i fragment textu niezbyt długi.
Czekam trzeci dzień, patrzę na drzwi, czy przyjdzie ktoś od Ciebie, czy przyjdziesz Ty
...
Tak bardzo, bardzo kocham Cię, tak bardzo potrzebuję Cię
15. Kult - Do Ani

A to jest specyficzny punt widzenia zakochanego, który czuje, że cały świat wie, iż ktoś odwzajemnił jego uczucia:
Niech wszyscy ludzie wiedzą to, ktoś mnie pokochał na dobre i na złe
Ze snu mnie zbudził ktoś, kto pokochał mnie
Lampa nad progiem i krzesło i drzwi wszystko mi mówi, że mnie pokochał
Woda i ogień powtarza wciąż mi, że mnie ktoś pokochał dziś
14. Skaldowie - Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał

Akurat płyta Korowód obfitowała raczej w texty filozoficzne i egzystencjalne, ale znalazła się na niej i ta miłosna perełka. Jest to mix dwóch Pieśni Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.
Oczy Twe jak piękne świece, a w sercu źródło ich promienia
Więc ja chciałbym Twoje serce ocalić od zapomnienia.
...
A tyś lot i górność chmur, blask wody i kamienia
Chciałbym oczu Twoich chmurność ocalić od zapomnienia
13. Marek Grechuta & Anawa - Ocalić od zapomnienia

I znów superhicior, który jest dla mnie przepięknym textem o miłości (chociaż spotkałem się z innymi opiniami)
Wybrałem Cię spośród milionów, wybrałem tak, jak mogłem wtedy najlepiej
Wpuściłem Cię do swego domu
Nie myślałem o tym, co, gdzie i kiedy
...
Tu stanie się przecież coś dobrego
12. Kult - Dziewczyna bez zęba na przedzie

Tutaj właściwie komentarz mogę sobie darować.
I Ty i ja jeden mamy świat i Ty i ja jedno niebo
Jedna droga i jeden most, jedna jest nad nami noc
...
Zabierz mi Tym jednym swym uśmiechem smutku pół, świata pół
11. Skaldowie - Wspólny Nasz świat

Z całym szacunkiem dla Anny Marii Jopek ta piosenka dużo lepiej broni się w oryginalnej wersji, zresztą text został napisany na duet i w duecie w pełni wychodzi jego piękno.
Przemoczony poeto siądź, skończ ten swój niezwykły wiersz
Pusta kartka i znów ogarek świecy
...
Zbyt mało Ciebie mam... kilka mądrych zdań... to wszystko
...
Dla Ciebie dziś kupiłem ten chryzantem pęk
...
Tak mało ze mnie masz... zatroskana twarz... przepraszam Cię
10. Łucja Prus & Janusz Strobel - Czas rozpalić piec

Myślę, że nie wszyscy wiedzą, że Krzysztof Kamil Baczyński oprócz wierszy wojennych napisał także taki przecudowny liryk. Ciekawe, że text się broni mimo, że trochę został pokiereszowany (został cały, ale...). Wykonawca znany był nawet wtedy praktycznie z tej jednej piosenki, chociaż nagrał kilka innych i robił piękne chórki w Godzinie miłowania Grechuty:
Twoje usta u źródeł to syte to znów głodne
I Twój śpiew i płakanie nie odpłynie, zostanie
Uniosę je przeniosę, jak ramionami głosem
W czas daleki, wysoko, Tak pół mnie, a pół Tobie
9. Boom - Miłość

I narobiło się w czołowce wielkich i dobrze znanych pieśni. Akurat ta, to dla mnie bezsprzecznie najlepszy utwór, który zagrał w swojej karierze Perfect.
Nie mogę Ci wiele dać, nie mogę Ci wiele dać, bo sam niewiele mam
Nie mogę dać wiele Ci, nie mogę dać wiele Ci, przykro mi
Nadgryziony wdzięk, pustej szklanki brzęk, niespełniony sen itepe
Podzielony świat, myśli warte krat, zaleczony lęk
Bierz co chcesz
8. Perfect - Niewiele Ci mogę dać

To był szok dla wielu ortodoxów ćwierć wieku temu, że zespół metalowy zamierza śpiewać poezję, ale jak dla mnie był to znakomity pomysł. Autorem wiersza był zmarły kilka lat wcześniej Jacques Prevert.
Pierwsza, by zobaczyć Twoje oczy
Druga, by zobaczyć Twoje usta
Trzecia, po to by zobaczyć całą Twoją
Trzy zapałki kolejno zapalone nocą
7. TSA - Trzy zapałki

Podejrzewam, że ten utwór w tym miejscu może wzbudzić zaskoczenie. Ale gdyby muzyka była lepsza i wykonanie bardziej fnezyjne to byłby jeszcze wyżej. Ale to i tak chyba jedno z ich najlepszych nagrań i zarazem najpiękniejszy bodajże ich text. Pomysł niesamowity: opowieść człowieka, który wkrótce będzie musiał umrzeć o swojej dziewczynie, od której dzielą go setki mil. Co więcej, bohater tej piosenki i jego dziewczyna to postacie autentyczne. Nigdy już więcej się nie spotkali.
Razem z sercem, co dla Ciebie zawsze biło, żegnam Ciebie w moich myślach, Consuelo
Piach zasypie nasze ślady, Consuelo, wiatr poniesie nasze słowa, tam gdzie nie był nikt
Tylko nasze myśli się spotkają gdzieś pośród piasków niedostępnych wydm
Kiedy znów nadejdzie świt zagubiony w morzu zasp, nie odnajdzie nas już nikt, nie odnajdzie nas już nikt nie odnajdzie nas
Ale nasze myśli się spotkają gdzieś pośród piasków niedostępnych wydm
...
Nasze drogi, nasze losy się nie zmienią, już nas morza i pustynie nie rozdzielą
6. Czerwone Gitary - W moich myślach Consuelo

Jak by wyglądał mój zestaw bez Anny Marii? No ale nie ma problemu, bo jest Ania i to w towarzystwie w przepięknym erotyku Stanisława Grochowiaka.
Nie jesteś dla mnie tymianek ni róża ani też czuła pod miesiącem chwila
Lecz ciemny wiatr, lecz biały mróz
Jest taki deszcz, co wargi kobiety odmienia
Jest taki blask, który uda kobiety odsłania
5. Anna Maria Jopek & Michał Żebrowski - Upojenie

Teraz wtręt osobisty. Ten text Tadeusza Śliwiaka wydrukował mój przyjaciel na zaproszeniu ślubnym i całkowicie rozumiem jego decyzję.
Moje szczęście tylko z Tobą jest możliwe
Moje szczęście ma na imię tak jak Ty
Moje szczęście, dotąd bardzo nieszczęśliwe, już uśmiecha do mnie się od kilku dni
Moje szczęście jest koloru Twoich oczu, ma Twój uśmiech, Twoje ręce, Twoją Twarz
Gdzieś daleko żyło od nas na uboczu, aż nareszcie odszukało tutaj nas
4. Dżamble - Szczęście nosi Twoje imię

Chyba już pisałem, że dla Skaldów napisano najpiękniejsze miłosne texty piosenek? Znaczną z nich część (także kilka poprzednich) napisał nadworny tekściarz Skaldów, Aleksander Leszek Moczulski (znany też min. z textów dla Grechuty i Niemena). Ten jest moim zdaniem z nich najpiękniejszy.
Wolno nam zerwać zielony liść, wolno nam dzosiaj przed siebie iść
Oczami zakochanych dziś wolno spojrzeć nam
Na dzień, na dwa, na trzy, zmienimy wokół świat
...
Na jedną damy noc bezdomnym własny dom
Przesądnym dobry sen, żeglarzom pomyślny wiatr
...
To wszystko można dać, to wszystko sercem daj
To tylko serce Twe tak bardzo zmieniło świat
3. Skaldowie - Wszystkim zakochanym

Ale najpiękniejszy wiersz miłosny, z którym się w życiu spotkałem napisał człowiek, który mi się z tego typu twórczością nie kojarzy czyli Wojciech Młynarski. To taki tryptych o trzech fazach miłości, według mnie wspaniale oddający jej ewolucję.
Byłaś u kresu drogi dalekim światełkiem
Nadzieją, której darmo szukać mędrca szkiełkiem
Byłaś serca stukotem i myśli gonitwa
I żebyś wreszcie przyszła żarliwą modlitwą
....
Jesteś wesołym ogniem, co strzela wysoko
Nadzieją, której darmo szuka mędrca oko
Czasem mierzonym serca biciem niecierpliwym
I żebyś tu została westchnieniem żarliwym
...
Będziesz wiatrem wiosennym, co wieje od rzeki
Będziesz snem, co zmęczone zamyka powieki
Moim świtem spokojnym, dni szarych urodą
Będziesz soli okrychem i chlebem i wodą
Będziesz niezgrabnym wierszem i świerszczem w kominie
....
....
Bo tak nam już sądzone, tam, gdzie ja i Ty wszędzie
Byłaś, jesteś i będziesz
2. Skaldowie - Ty

Ja wiem, że jestem monotematyczny, ale tak wyszło. Może powinienem podać wersję Bez Jacka, ale nic nie poradzę, że oryginał podoba mi się znacznie bardziej. I tylko nie wiem, czy text został napisany specjalnie dla nich, czy wykorzystali istniejący już wiersz Wisławy Szymborskiej.
Kochali się w leszczynie pod słońcami rosy
Suchych liści i ziemi nabrali we włosy
Serce jaskółki, zmiłuj się nad nimi
...
Uklękli nad jeziorem, wyczesali liście
A ryby podpływały do brzegu gwiaździście
...
Odbicia drzew dymiły na zdrobniałej fali
Jaskółko spraw, by nigdy nie zapominali
...
Jaskółko, ciszo ostra, żałobo wesoła
Aureolo kochanków zmiłuj się nad nimi
1. Skaldowie - Jaskółka

I jeszcze kilka uwag końcowych. Przy ocenie piosenek większe niż zazwyczaj u mnie znaczenie miały texty piosenek. Gdybym oceniał jak zwykle, kierując się w znacznie większym stopniu względami muzycznymi, to kolejność byłaby mocno zmieniona, ale to nie oznacza bynajmniej, że wszyscy Skaldowie wylecieliby z 10.
A o pierwszym miejscu, przy dwóch moich ulubionych textach zdecydowała muzyka.

  teksty zaproszeń ślubnnych
Poniżej zamieszczam teksty i wiersze ze strony www.cartalia.com

Ligia Kallina
i
Marek Winnicjusz
w imieniu Rodziców i własnym
z radością zapraszają Sz. P. na swój Ślub,
który odbędzie się dnia 1 lipca 2050 roku
o godzinie 13.00 w Bazylice św. Pawła za Murami w Rzymie.

--------------------------------------------------------------------------------

Ewa i Adam Kowalscy
oraz
Irena i Antoni Nowakowscy
mają zaszczyt zaprosić Sz. P. na Ślub
swoich dzieci
Kozety i Mariusza
który odbędzie się dnia 18 grudnia 1832 roku
o godzinie 17.00 w kościele św. Franciszka
przy ulicy Nędznej 32 w Paryżu.

--------------------------------------------------------------------------------

Dnia 25 czerwca 1889 roku o godzinie 17.00
w kaplicy św. Trójcy w majątku Poświcie
zostaną połączeni Sakramentem Małżeństwa
Irena Orwidówna
i
Marek Czertwan
Na uroczystość serdecznie zapraszają
Rodzice i Narzeczeni.

--------------------------------------------------------------------------------

Zakochani i świadomi, że ich miłość to nie wiatr,
mają zaszczyt zawiadomić, że chcą razem iść przez świat.
Zosia Horeszko
i
Tadeusz Soplica.
serdecznie zapraszają Sz. P. na uroczystość Zaślubin,
która odbędzie się 11 sierpnia 1812 roku o godzinie 12.00
w kościele św. Jacka w Soplicowie.

--------------------------------------------------------------------------------

By obyczajom prastarym zadość uczynić, wszem i wobec ogłaszają,
że dnia 8 października 1620 roku o godzinie 12.00
w kaplicy św. Jana Chrzciciela w Borach
ślubować sobie będą miłość i wierność małżeńską
Helena Kurcewiczówna i Jan Skrzetuski
Na uroczystość tę mają zaszczyt zaprosić Sz. P. Rodzice i Narzeczeni.

--------------------------------------------------------------------------------

Wszem i wobec, i każdemu z osobna,
wiadomym się czyni,
iż pięknym uczuciem miłości połączeni, ślubować sobie będą
miłość, wierność i uczciwość małżeńską
Barbara Radziwiłłówna i Zygmunt August
Na uroczystość Zaślubin zapraszają
Rodzice i Narzeczeni.

Owe Zaślubiny przed Bogiem powagą Kościoła potwierdzamy 18 kwietnia 1515 roku, gdy dzwony wybiją godzinę 12.00 w Katedrze na Wawelu w Krakowie.

--------------------------------------------------------------------------------

Trzy czwarte z miłości, dwie piąte z rozsądku,
ciut z wyrachowania, trochę dla porządku,
kapkę dla tradycji, tyci dla reklamy,
oświadczamy wszystkim, że się pobieramy!!!
Joanna Podborska
i
Tomasz Judym
serdecznie zawiadamiają,
że dnia 11 sierpnia 1880 roku o godz. 17.00
obrączki sobie założą i Mendelssohna wysłuchają
podczas Mszy świętej w kościele św. Judy Tadeusza
w Cisach.

A chcąc świetności i blasku uroczystości ślubnej przysporzyć,
Sz. P. ....................................................................................................
serdecznie proszą Rodzice i Narzeczeni.

--------------------------------------------------------------------------------

Scarlett O'Hara
i
Rett Butlert
pragną połączyć swe losy węzłem małżeńskiej przysięgi
poprzez zawarcie Sakramentu Małżeństwa w kościele NMP w Tarze
dnia 30 sierpnia 1880 roku o godzinie 18.00

--------------------------------------------------------------------------------

Uroczyste podpisanie Aktu Małżeństwa odbędzie się
30 sierpnia 1880 roku o godzinie 13.00
w Urzędzie Stanu Cywilnego
w Tarze.

--------------------------------------------------------------------------------

Dulcynea z Toboso
i
Don Kichote

zapraszają na uroczyste podpisanie Aktu Małżeństwa,
które nastąpi dnia 25 kwietnia 1610 roku
w Urzędzie Stanu Cywilnego w Madrycie.

--------------------------------------------------------------------------------

W opinii tego świata zawarcie małżeństwa
jest uwieńczeniem wszystkiego jak w komedii.
Prawda jednak jest dokładnie odwrotna:
małżeństwo to początek wszystkiego.

Anne Sophie Swetchine

Dlatego też z wielką radością zapraszamy
na uroczystość zawarcia przez nas
Związku Małżeńskiego, która odbędzie się
dnia 1 lipca 1905 roku o godzinie 18.00
w Kościele Przemienienia Pańskiego w Lipicach.

Jagna Pacześ
i
Maciej Boryna

--------------------------------------------------------------------------------

Naszą miłość przed Bogiem
ślubować będziemy
w dniu 23 września 1880 roku
o godzinie 17.00
w kościele św. Zygmunta w Korczynie.
Wszystkich zaś Państwa
na świadków tej uroczystości
serdecznie zapraszamy.

Justyna Orzelska
i
Jan Bohatyrowicz
wraz z Rodzicami

--------------------------------------------------------------------------------

Teatr

Umyślnie Straconej Wolności
zaprasza na przedstawienie pod tytułem:
"A potem żyli długo i szczęśliwie"
Adaptacja sztuki przez życie napisanej w 3 Aktach.
PREMIERA
17 czerwca 1877 r.
OBSADA
w rolach głównych:

Panna Młoda: Anna Karenina
Pan Młody: Andrzej Wroński

W pozostałych rolach udział biorą: Ksiądz, Świadkowie, Rodzice, Goście i Gapie.

AKT I "Dla Duszy"

Ślub Kościelny 17 czerwca 1877 roku,
godzina 19.00 w parafii św. Polikarpa w Moskwie. AKT II "Dla Ciała"

Przyjęcie weselne w restauracji "Karczma Biała"
przy ulicy Małej 2 w Moskwie. AKT III "Noc Poślubna"

Bez udziału widowni.

WIERSZE

ta jedna chwila dziwnego olśnienia
kiedy ktoś nagle wydaje się piękny
bliski od razu jak dom kasztan w parku
łza w pocałunku
taki swój na co dzień
jakbyś mył włosy z nim w jednym rumianku
ta jedna chwila co spada jak ogień
Jan Twardowski

--------------------------------------------------------------------------------

Czym jest miłość
Płomieniem który posiadł drewnianą chatę - pijanym
pocałunkiem wgryzł się w głąb strzechy.
Piorunem - który kocha wysokie drzewa - wodą
uwięzioną płasko - wyzwalaną przez niesyty wolności
wiatr.
Włosami sosny - gładzonymi jego ręką - włosami
rozśpiewanymi w szaloną wdzięczną pieśń.
Ciemną głową topielicy - która palce rozsnuła
w poprzek fali - a uśmiech dała nieżywemu słońcu.
Wyciągnięta na brzeg - płakała długo i nie wyschła
aż dotąd póki smutni ludzie nie zakopali jej w ziemi.
Płomieniem.
H. Poświatowska

--------------------------------------------------------------------------------

Miłość Jest czekaniem
na niebieski mrok
na zieloność traw
na pieszczotę rzęs
Czekaniem
na kroki
i
szelesty
listy
na pukanie do drzwi
Czekaniem
na spełnienie
trwanie
zrozumienie
M. Hillar

--------------------------------------------------------------------------------

Coś srebrnego dzieje się w chmur dali,
Wicher do drzwi puka, jakby przyniósł list.
Myśmy długo na siebie czekali.
Jaki ruch w niebiosach, słyszysz - burzy świst.(...)
Bolesław Leśmian

--------------------------------------------------------------------------------

z tobą by konie kraść
różaniec odmawiać
tańczyć białe tango
do białego rana

o tobie pisać wiersze
nawet te bez rymu
o tobie rozmawiać
w kolejce po gruszki

dla ciebie jabłka zrywać
studnie kopać w skale
wiadro wody wylać
może się obudzisz
A. Ziemianin

--------------------------------------------------------------------------------

Ja ciebie kocham! Świat się zmienia,
Zakwita szczęściem od tych słów,
I tak jak w pierwszych dniach stworzenia
Przybiera ślubną szatę znów!
A dusza skrzydła znów dostaje,
Już jej nie ściga ziemski żal -
I w elizejskie leci gaje -
I tonie pośród światła fal!
A. Asnyk

--------------------------------------------------------------------------------

Niebo złote ci otworzę,
w którym ciszy biała nić
jak ogromny dźwięków orzech,
który pęknie, aby żyć
zielonymi Usteczkami,
śpiewem jezior, zmierzchu graniem,
aż ukaże jądro mleczne
ptasi świt.
K. Baczyński

--------------------------------------------------------------------------------

Słońce, słońce w ramionach
czy twego ciała kryształ
pełen
owoców białych,
gdzie zdrój zielony tryska,
gdzie oczy miękkie w mroku
tak pół mnie, a pół Bogu.
K. Baczyński

--------------------------------------------------------------------------------

Bez ciebie jak
bez uśmiechu
niebo pochmurnieje
słońce
wstaje tak wolno
przeciera oczy
zaspanymi dłońmi
dzień -
H. Poświatowska

--------------------------------------------------------------------------------

ja jestem twoim śladem
ty jesteś moim echem
ja jestem twoim cieniem
ty jesteś moim lustrem
ja jestem książką którą czytasz
a ty zeszytem w którym piszę
ja mam ciebie na wargach
ty masz mnie na dłoni
W. Woroszylski

--------------------------------------------------------------------------------

jest taka bezkresna miłość
która ciała wyklucza
nie rani
nie oślepia
jest jak jaskółka
która czas rozwesela
M. Bocian

--------------------------------------------------------------------------------

Już kocham cię tyle lat,
na przemian w mroku i w śpiewie,
może to już jest osiem lat,
a może dziewięć - nie wiem.
K. I. Gałczyński

--------------------------------------------------------------------------------

Ile razem dróg przebytych?
Ile ścieżek przedeptanych?
Ile deszczów, ile śniegów
wiszących nad latarniami?
(...)
Twe oczy jak piękne świece,
a w sercu źródło promienia.
Więc ja chciałbym twoje serce
ocalić od zapomnienia.
K. I. Gałczyński

--------------------------------------------------------------------------------

Gdzie mieszka miłość
Nie wiem
Może w uśmiechu
Czasem ją słychać
W śpiewie
A czasem
W echu

Co to jest miłość
Powiedz
Albo nic nie mów
Ja chcę cię mieć
Przy sobie
I nie wiem
Czemu
J. Kofta
Pytasz, co w moim życiu z wszystkich rzecz główną,
Powiem ci: śmierć i miłość - obydwie zarówno.
Jednej oczu się czarnych, drugiej - modrych boję.
Te dwie są me miłości i dwie śmierci moje.
J. Lechoń
Tak w siebie zapatrzeni przekraczamy nas.
Daleko za odległość. Daleko za odległość.
Oczom widocznie nadszedł czas
by dojrzeć świata część zaległą.

Zobaczył nam się nagle świat:
ja ciebie widzę a ty mnie.
Och jak niewiele mamy lat:
jak krótka bajka w długim śnie
E. Lipska
Snuć miłość, jak jedwabnik nić wnętrzem swym snuje,
Lać ją z serca, jak źródło wodę z wnętrza leje,
Rozwijać ją jak złotą blachę, gdy się kuje
Z ziarna złotego, puszczać ją w głąb,
jak nurtuje
Źródło pod ziemią,
- w górę wiać nią, jak wiatr wieje,
Po ziemi ją rozsypać, jak się zboże sieje (...)
A. Mickiewicz
Nie wiedziałam, że tak blisko
jest to wszystko,
to wszystko, o co chodzi...

Nie wiedziałam, że tej zimy
zatańczymy,
zatańczymy jak w ogrodzie...

Nie wiedziałam, że się ręce
z tego tańca
jak z wieńca
nie rozplączą,

nie wiedziałam, że się serca
nigdy więcej,
nigdy więcej nie rozłączą,
nie wiedziałam, że to można - tak bez tchu...

nie wiedziałam, że ja także będę Ewą,
nie wierzyłam, nie czekałam, nie przeczułam w głębi snu,
że jeżeli gdzieś jest niebo,
to tu, to tu.
A. Osiecka
Uciekaj przed wiecznoscią
w krótką miłość
w dwoje rąk
w jedno serce
H. Poświatowska
Jak dobrze
Jestem z tobą
tak mi serce bije
myślałem
człowiek
nie ma serca.
T. Różewicz
Bo czym bez ciebie jest lato wspaniałe?
Gdy ciebie nie ma, nawet ptaki milkną
Lub taki smutek rozbrzmiewa w ich śpiewie,
Że, drżąc przed zimą, liść blednie na drzewie.
W. Szekspir

Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej.
Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać.
W. Szymborska
Jest nam tak cicho,
że słyszymy
piosenkę zaśpiewaną wczoraj:
"Ty pójdziesz górą, ja doliną..."
Chociaż słyszymy - nie wierzymy.

Nasz uśmiech nie jest maską smutku,
a dobroć nie jest wyrzeczeniem.
I nawet więcej, niż są warci,
niekochających żałujemy.

Tacyśmy zadziwieni sobą,
że cóż nas bardziej zdziwić może?
Ani tęcza w nocy.
Ani motyl na śniegu.
W. Szymborska
Przyśniło się nam pewnego razu, że jesteśmy dla siebie obcy. Obudziliśmy się, by stwierdzić, że się kochamy.
R. Tagore
Błękitno-złota moja! Wiosenna i jesienna!
Ty, co dzień po raz pierwszy ujrzana i kochana!
Spójrz, proszę, w oczy moje; ta sama moc niezmienna,
ta moc, co jeno rzuca w pokorze na kolana!
J. Tuwim
Nigdy nie jest za późno,
na to, aby pokochać,
nigdy także nie jest za późno,
aby być szczęśliwym.
P. Bosmans
Miłość unosi mnie po domu.
Dwa kroki stąpam po ziemi,
cztery kroki w powietrze.
To jest miłość...
Nie chcę robić nic innego
jak tylko kochać.
Merton
Jeszcze z drzewa rajskiego.
Jeszcze z raju samego
Nachylilo sie jabłko w moją stronę.
I odgięła się gałąź, jabłko w dłoni zostało,
Jeszcze całe, a już podzielone.

Obiegniemy wszystkie sady i ogrody,
I w kościoły ciemnych lasów cię powiodę.
Wiatr nam mocno zwiaże ręce jednym włosem,
A obrączki są ukryte w słojach sosen.
Przysięgniemy - lecz nie obcym, ale sobie,
Ty na czystą wodę w zródle, ja na ogień

Próżno uciec, próżno się przed miłością schronić,
Bo jako lotny nie ma pieszego dogonić?
Jan Kochanowski
Kimkolwiek jesteś
Nie opuść mnie
Kimkolwiek jestem
Nie opuść mnie
Jan Huszcza
"Miłość jest niepojęta dla tych, co jej nie dzielą."
François Rene de Chateaubriand
"Szczęście w życiu nie polega na tym, żeby być kochanym. Największym szczęściem jest kochać."
Sigrid Undset
"W chwili, gdy poczujesz w sercu miłość i doświadczysz jej głębi, odkryjesz, że dla ciebie świat nie jest już taki sam, jaki był do tej pory."
Jiddu Krishnamurti
"Miłość jest czymś najmocniejszym na świecie, a jednak nie można wyobrazić sobie nic bardziej skromnego."
Mahatma Gandhi
"Kiedy naprawdę zapragniesz miłości - będzie ona czekać na ciebie"
Oskar Wilde
"Kochać i być kochanym to tak, jakby z obu stron grzało nas słońce."
Dr Davis Viscott
"Miłość jest pragnieniem, by komuś coś dawać - a nie otrzymywać."
Bertold Brecht
"Bardziej od pieniędzy potrzebujesz miłości. Miłość to siła nabywcza szczęścia."
Phil Bosmans
"W miłości mężczyzny i kobiety jest coś bezcennego i można tylko współczuć temu, kto nigdy nie kochał"
Bertrand Russel
"Jedynie miłość rozumie tajemnicę: innych obdarować i samemu przy tym stać się bogatym."
Clemens von Brentano
"Miłość jest pradarem. Wszystko inne, co darmo otrzymaliśmy, dzięki niej staje się darem."
Św. Tomasz
"Miłość prawdziwa zaczyna się wówczas, gdy niczego w zamian nie oczekujesz."
Antoine de Saint-Exupéry
"Miłość powiększa i upiększa rzeczy, daje im oddech nieprzemijalności."
Paul Bertolody
"Kochać to zgadzać się na to, by się starzeć z drugim człowiekiem."
C. Capek
"Wszystko to, czego dotknie miłość, staje się nieśmiertelne."
Romain Roland
"Trzeba tak kochać, jak świeci słońce."
Simone Weil
"Tylko miłość jest silą, co złagodzić może ból świata."
Maria Konopnicka
"Serca przepełnione miłością nigdy daleko od siebie nie odejdą."
Ellen White
"Miłość jest mgłą, która wytwarza się w głowie. Jeśli owa mgła opada na dół - na serce - następuje pogoda życia."
Henryk Sienkiewicz
"Czy to nie jest wielka rzecz - znaczyć dla kogoś wszystko?"
Bruno Schulz
"Kochać - to już dobrze, ale jest jeszcze coś lepszego - to być kochanym."
Henryk Sienkiewicz
"Kto kocha, ten wierzy."
Henryk Sienkiewicz
"Miłość wystarcza sama sobie. Gdy zawładnie jakimś sercem, skupia w sobie wszystkie inne uczucia. Dusza, która kocha... kocha i nie myśli o niczym innym."
Św. Bernard z Clairvaux
"Nic, naprawdę nic nie jest warte życia oprócz miłości."
Dietrich Banhoeffer
"Prawdziwą miłość poznaje się nie po jej sile, lecz po czasie jej trwania."
Robert Paulet
"Miłość nie jest skarbem, który się posiadło, lecz obustronnym zobowiązaniem."
Antoine de Saint-Exupéry
"Czyż nasza miłość mogłaby istnieć bez ofiary, bez rezygnacji z pragnienia posiadania wszystkiego?"
Ludwig van Beethoven
"Miarą miłości jest miłość bez miary."
Św. Franciszek Salezy
"Nie wystarczy powiedzieć 'kocham cię', aby kochać całe życie."
Michel Quoist
"Trzeba być choć trochę podobnym, aby się rozumieć, ale przynajmniej odrobinę innym, aby się kochać."
"Miłość wybiera sobie małe miejsce, które rozjaśnia; wszystko pozostałe jest w jej cieniu."
Johann Heinrich Pestalozzi
"Pytają, czy trzeba kochać. Oto nie należy pytać, to trzeba czuć."
Blaise Pascal
"Miłość: chwilowe obłąkanie, na które lekarstwem jest małżeństwo."
Ambrose Bierce
"Jedynie miłość nadaje sens życiu. Dlatego im bardziej zdolni będziemy do miłości i dawania siebie innym, tym bardziej sensowne będzie nasze życie."
Hermann Hesse
"Na nieszczęścia mogą skazać nas inni, na miłość skazujemy się sami."
Caprio Lope de Vega
"Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz, dlaczego."
Lew Tołstoj
"Miłość to jest to, co pozostaje, gdy już zabrane jest wszystko. Nawet nadzieja."
Anna Kamieńska
"Miłość to przestrzeń i czas udostępnione dla serca..."
Marcel Proust
"Kochać człowieka, to znaczy mieć czas, nie spieszyć się, być obecnym dla niego."
Hans Bürki
"Dobrowolna zależność jest najpiękniejszym stanem, a czy byłby on możliwy bez miłości?"
Johan Wolfgang Goethe
"Moja miłość nie ma dna, jak ocean..."
Szekspir
"Lecz żaden smutek nie przeważy radości,
którą niesie krótka chwila
spędzona przy niej."
Szekspir